Będziemy w tym wpisie prezentować fragmenty z dziennika lokalnego przedsiębiorcy, prowadzącego firmę w czasach epidemii. Zapraszamy do lektury. Wpisy są autentyczne. Jest więc to niejako dokument czasu, w jakim przyszło nam żyć

31 maja 2020

Od rana pada deszcz. Na zewnątrz temperatura 12 stopni, jak na koniec maja to stanowczo za zimno. Przy śniadaniu padła propozycja, że razem ze mną pojedzie Monia. Hurra, zawsze obecność bliskiej osoby sprawia, że nie czuję się tak źle, kiedy w niedzielę muszę wyjeżdżać do pracy. Wyjechaliśmy po 12 . Pierwsze spotkanie umówiliśmy na godzinę 16. Razem z nami pojechała na kontraktacje nasza Pani dyrektor do spraw sprzedaży.  Na miejscu zameldowaliśmy się po piętnastej, ustawiliśmy rekwizyty przygotowaliśmy plan i czekamy na klientów. Wszyscy zaplanowani klienci odliczyli się w stu procentach. Atmosfera całkiem spokojna, raczej nikt nie narzekał, tylko każdy próbuje poukładać sobie od nowa swój biznes. Rozmowy zakończyliśmy po 20 i po smacznej  kolacji rozeszliśmy się do pokoi.

30 maja 2020

Już nie będę pisał o sobotnich porannych zakupach,ale musi być co sobotę gruba parówka i świeży chleb od Basi.

Po śniadaniu trening. Maciej postanowił w ramach naszej szkółki żeglarskiej utworzyć sekcję klasy Laser. W końcu ostatnie 8 lat pływał w tej klasie, zdobywając mistrzostwo Polski Południowej ,kilkakrotnie. Z grupy dwunastoosobowej wyłoniliśmy piątkę wspaniałych,  spełniającą warunki wiekowe  fizyczne aby móc pływać na tej wymagającej, i nie wybaczającej błędów łódce. Pogoda była typowo żeglarska, silny wiatr i przelotnie padający deszcz. Nie odbyło się bez strat, na szczęście tylko materialnych. Padł nam silnik w jednym pontonie i urwała się przedłużka w laserze. Po treningu zabraliśmy się do napraw . W silniku zerwała się linka od manetki gazu i dlatego  nie schodził z obrotów. Do przedłużki trzeba dokupić element łączący rumpel z przedłużką. Późnym popołudniem zaczął padać siarczysty deszcz .

29 maja 2020

Piątek. Podano informację, że od jutra  30 maja, nie będziemy musieli zakładać na twarz kagańców, czyli maseczek  które musieliśmy nosić w związku z tą rzekomą pandemią. Coraz więcej ludzi zaczyna powątpiewać w rozdmuchaną na skalę całego świata epidemią, związaną z Covid-19. No cóż, zostawmy to ocenie historii, bo tak naprawdę to nie wiem co musiałoby się wydarzyć, aby ludzie dzisiaj zmienili swoją retorykę przekazywania informacji. Jak śpiewał Wojciech Młynarski : 

 “Róbmy swoje!

Pewne jest to jedno, że

Róbmy swoje!

Póki jeszcze ciut się chce! “

Media podają różne informacje, niektóre chcą nam obrzydzić życie do reszty, a te inne chcą abyśmy cieszyli się życiem. Wybieram te drugie, bo mi lepiej na sercu i łatwiej iść spać, a i noc jest trochę dłuższa. Moja Olcia szaleje w kuchni, coraz bardziej wymyślne potrawy przygotowuje. Myślę, że w przerwach między nauką traktuje to jako odprężenie.  A nauki ma dużo, bo za tydzień pisze przełożoną maturę. Czym bliżej do matury, tym stres coraz większy. 

Na niedzielę zaplanowaliśmy kolejny wyjazd do Rzeszowa. Rzeszów i okolice to obecnie bardzo dobrze rozwijający się gospodarczo teren. Konsumpcja w tym regionie wzrasta, w związku z dynamicznie rozwijającym się rynkiem pracy. Lotnisko, które zostało kilka lat temu wybudowane na przedmieściach Rzeszowa oraz rozwijająca się infrastruktura uczelni wyższych, spowodowała dynamiczny wzrost inwestycji w  tym regionie. Inwestorzy potrzebują dobrej komunikacji, oraz wyspecjalizowanej kadry pracowniczej. Tam gdzie istnieją uczelnie o wysokiej renomie, rozwija się także rynek pracy . Dzisiaj mówimy, że rynek pracownika, który funkcjonował przez ostatnie kilka lat, zakończył się i nastąpi wyrównanie pozycji negocjacyjnej pracownika, względem pracodawcy. Uważam, że to dobra zmiana, ponieważ pracownik bez pracodawcy, jest tyle samo wart co pracodawca bez pracownika. 

Piątek  zakończyłem moim ulubionym filmem z serii James Bond i poszedłem spać.

28 maja 2020

Spotkanie z zespołem konstruktorów zaplanowaliśmy na godzinę dziesiątą. Po spotkaniu przystąpiliśmy do wprowadzania zmian i sugestii naszych klientów, a także naszych przemyśleń i analiz, tak aby kolejny sezon obfitował w dużą ilość zamówień. 

Z samego rana musiałem zrobić spotkanie z zespołem montażowym ponieważ wystąpił pewien problem osobowy. Okazało się, że jeden z pracowników jest niedysponowany i musiał opuścić stanowisko pracy. To tak jest, że każdy dzień przynosi pewne niespodzianki i tworzy tak zwane małe pożary. Ważne, aby je ugasić na początku i nie dać się rozwinąć, tak aby nie doszło do katastrofy.  

Dzięki   środkom rządowym,  wypłacanym z tarczy finansowej, które wpłynęły do firmy, łatwiej nam planować kolejny miesiąc produkcji . Zastanawiamy się  i układamy  trochę wróżąc z fusów, dalszą  część roku. W zeszły piątek podpisaliśmy umowę przedstawicielską z firmą hiszpańską ,która umożliwi na wprowadzenie do obrotu nowej grupy produktów, w naszej sieci sprzedaży. Dzisiaj otrzymaliśmy próbki nowych asortymentów i uważamy, że w perspektywie następnych kilku miesięcy uda nam się wprowadzić nowy produkt, wysoce ekologiczny, do naszej oferty sprzedażowej. Dywersyfikacja jest kluczem w rozumieniu budowania konkurencyjności firm.

27 maja 2020

Moja ukochana środa. Po dwóch dniach nieobecności w firmie zawsze mam wrażenie, że coś mnie ominęło. O szóstej byłem już w pracy . Firma stoi na swoim miejscu. Doniesiono mi, że w poniedziałek jeden z pracowników miał problem zdrowotny, zasłabł na stanowisku pracy i przyjechała po niego karetka. Przebadano go na okoliczność ewentualnego zarażenia koronawirusem. Na szczęście wykluczono u niego Covid-19. Tego samego dnia został wypisany ze szpitala, ale musi odpocząć, nabrać sił  i wróci pierwszego czerwca do pracy. Jestem przekonany, że stresy pracowników spowodowane obecną, jak by nie było trudną sytuacją powodują, że co niektórzy  nie radzą sobie z  obecnym  funkcjonowaniem każdego dnia. Myślę, że jeszcze kilka może kilkanaście  dni i władze poluzują  obostrzenia całkowicie. Może nie zniosą środków bezpieczeństwa osobistego jakie musimy zachowywać, ale może nakazy i zakazy ogólne będą zniesione. 

Otrzymałem kolejne wsparcie z PFR ,to wielki sukces i ogromna pomoc dla naszych rodzimych firm. Wniosek z PUP nie zostały jeszcze rozpatrzony. Na czwartek zaplanowaliśmy spotkanie z zespołem konstruktorów –  projektantów, aby omówić przekazane nam pozytywne i negatywne opinie i oceny nowych projektów.

26 maja 2020

26 Maja czyli dzień Mamy. Muszę dzisiaj wrócić do domu tak, aby zdążyć dojechać do mojej Matuli i złożyć jej życzenia z okazji święta Mamy. W salonie na Kiełbaśniczej wygospodarowaliśmy  trochę miejsca, aby rozłożyć naszą nową kolekcję. Salon jest duży, ma ponad 140 metrów kwadratowych, więc z miejscem nie było problemu. W trakcie spotkań z klientami  przeprowadziliśmy rekrutację na wolne wakaty, które w perspektywie kolejnych miesięcy będą tworzone. Przyjechało trzech klientów i przeprowadziliśmy dwie rozmowy kwalifikacyjne. Z Wrocławia do Myszkowa wraca po dwóch tygodniach prowadzenia szkoleń dla kierownika, manager odpowiedzialny za rozwój sprzedaży detalicznej naszej firmy. Wyjechaliśmy po czternastej. Po drodze odwiedziliśmy klienta w Opolu, który nie mógł dojechać na kontraktacje, ponieważ w związku z pandemią musiał zwolnić kilku pracowników jako, że nie mógł zarobić na  koszty, a teraz sam stoi za  ladą i obsługuje klientów. 

W Opolu na rynku kupiłem kwiaty i do Mamci zajechałem po dziewiętnastej. Zrobiła herbatę i przygotowała jak co roku gołąbki, które razem z braćmi uwielbiamy. Do domu wróciłem po dwudziestej i przywitały mnie dzieci zapraszając na użytkowaną przez nich kolację z okazji dnia Mamy. Nie chciałem im robić przykrości mówiąc, że już jadłem  u swojej Mamy, więc przystąpiliśmy do posiłku wspólnie delektując się przygotowanymi przysmakami.

25 maja 2020

Obudziłem się o szóstej . Przez chwilę myślałem, że jestem w domu, ale jak otworzyłem oczy przypomniałem sobie, że jestem w Poznaniu, w mieszkaniu mojego syna, które znajduje się na drugim piętrze, w bardzo fajnie położonym nowoczesnym bloku z garażem podziemnym. Moja koleżanka z pracy została w hotelu a wieczorem dotarłem do mieszkania, aby przy okazji noclegu  podlać kwiaty i sprawdzić czy wszystko jest w porządku. Maciej od czasu kwarantanny przebywa w domu, w Poraju a mieszkanie stoi puste. Poszedłem do pobliskiej Żabki, zakupiłem trochę serów, wędlin i dwa pomidorki. 

Zjadłem śniadanie, które przygotowałem z zakupionych produktów  i pojechałem na pierwsze, zapowiedziane na dziewiątą spotkanie. Miejsce, które wynajmujemy od 5 lat na zaplanowane kontraktacje jest wyjątkowo urokliwe. Nad jeziorem wybudowany nowoczesny pałac, w którym mieści się sala na co najmniej dwieście osób  a w około rozciąga się piękny, zadbany zielony ogród. 

Razem z przedstawicielem naszej firmy zameldowaliśmy się na miejscu  chwilę po dziewiątej.  Zaraz za nami, na salę wszedł pierwszy klient. Zaczęliśmy pracę, zbierając kolejne zamówienia jesienno – zimowe. Tego dnia przyjechało trzech klientów. Po 16 zaprosiliśmy przedstawiciela na obiad i wyruszyliśmy do Wrocławia. We Wrocławiu umówiliśmy spotkania w sklepie na ul. Kiełbaśniczej.  Po drodze, jadąc z Poznania, umówiliśmy spotkanie na godzinę dziewiętnastą, z naszym najlepszym klientem, z dolnego śląska. Zarezerwowaliśmy hostel zaraz koło Odry. We Wrocławiu ludzi jak na lekarstwo, czyli bardzo mało. Zakotwiczyliśmy w hostelu i poszliśmy umawiając się z kierownikiem salonu, na wieczorne spotkanie przy piwie. Weszliśmy do jednej z najbardziej uczęszczanych knajpek w tym mieście, a tam pustki. Zajętych kilka stolików i jeszcze zgodnie z zaleceniami po dwie osoby przy każdym. Nowa pani kierownik zdała nam relacje z funkcjonowania sklepu w trakcie pandemii. Sytuacja nie jest ciekawa. Obroty spadły o osiemdziesiąt procent. Po prostu ludzie boją się wchodzić do sklepów. Po raz kolejny do łóżka poszedłem spać po północy. Przy moim wczesnym wstawaniu takie późne pójście spać oznacza, że kolejnego dnia i tak wstanę wcześnie co skutkuje potem moim niewyspaniem.

24 maja 2020

Poranek niedzielny spokojny. Pewne emocje już powoli opadają. Rosół wstawiony,ogródek podlany. Rzodkiewka nadaje się już do jedzenia. Włoszczyzna do rosołu, także częściowo z naszego ogródka. 

Po rodzinnym śniadaniu spakowałem ciuchy, kosmetyki i ruszyłem w trasę. Pojechaliśmy we dwie osoby tak aby łatwiej i sprawniej można było zaprezentować nowe produkty. Wynajęliśmy hotel pod Poznaniem, do którego zaprosiliśmy klientów. Na miejscu w hotelu zameldowaliśmy się przed dziewiętnastą. Właśnie kończyła się pierwsza impreza komunijna po kwarantannie. W międzyczasie dojechał nasz przedstawiciel, który pomógł nam rozłożyć  nowe kolekcje  przygotowane do tej prezentacji. Koło dwudziestej przyjechał pierwszy klient. Ogólnie odwiedziło nas tego dnia czterech klientów. Zaprezentowaliśmy naszą nową kolekcję i przyjęliśmy zamówienia na kolejny sezon. Wymieniliśmy wspólne doświadczenia związane z obecną sytuacją i  ograniczeniami spowodowanymi Covid-19 i brakiem zainteresowania zakupami większości społeczeństwa. Przed północą wyszedł ostatni klient. Po krótkim podsumowaniu dnia i wieczoru poszliśmy spać. Jutro zapowiedzieli swój przyjazd kolejni klienci,  już o godzinie dziewiątej. A tak w ogóle jadąc, zauważyliśmy że susza to chyba jakieś przekłamanie medialne, bo pola dawno nie były tak zielone jak obecnie.

23 maja 2020

W piątek rano odstawiłem samochód do przeglądu, oraz w celu wymiany opon z zimowych na letnie. Wyjeżdżam w niedzielę w dłuższą trasę, i szkoda niszczyć zimowych opon, kiedy na zewnątrz temperatura ponad 20 stopni. Wstałem w sobotni poranek, zjadłem śniadanko i pojechałem do Myszkowa odebrać auto z serwisu, a przy okazji spakowałam potrzebne rzeczy w związku z zaplanowanymi konsultacjami z klientami. 

Cotygodniowy trening rozpoczął się kwadrans po jedenastej, ponieważ przed wyjazdem na zajęcia próbowałem uleczyć ptaszka który gruchnął z impetem w okno w salonie. Niestety nie udało mi się . 

Pogoda żeglarska z padającym kapuśniaczkiem z nieba. Wiatr słaby, więc spokojnie zeszliśmy na wodę i jak co tydzień realizowaliśmy nasze wspólne założenia. Po treningu z grupą młodzieży umówiłem się na tenisa. Pozytywnie zaskoczyła nas nowa siatka założona na korcie w Poraju. Może nie tyle nowa siatka, co odpowiednio naciągnięta stara siatka słupki, tak aby nie trzeba było podpierać przywożonymi drewnianymi słupkami. Pograliśmy dwie godzinki, a wieczorem rodzinny grill, na który córcia zaprosiła koleżanki maturzystki, które choć przez chwilę chcą zapomnieć o nadchodzącej maturze. W przerwach między grillowaniem pograliśmy w siatkówkę i  postrzelali z wiatrówek. Miły, spokojny wieczór. Jutro czas wyjechać w Polskę.

22 maja 2020

Wczoraj po południu zadzwoniła pani z Zusu aby podjechać  i podpisać umowy o odroczenie składek, co pomoże nam  otrzymać kolejną pomoc od państwa. Rano o 7 zgłosiłem się do pokoju nr 18, a  Pan na wejściu do ZUS – u zaatakował mnie mówiąc ” nazwisko ,gdzie pan idzie,do kogo”. Powiedziałem grzecznie, że obowiązuje Rodo, więc nie podam nazwiska, a idę podpisać umowy do pokoju 18a, i poszedłem. Na szczęście nikogo nie było i nie musiałem stać w kolejce. Nie cierpię stać w kolejkach ,chyba mi to zostało z lat osiemdziesiątych poprzedniego stulecia. Tak, pamiętam kolejki, kiedy stało się za wszystkim a i tak czasem nic się nie kupiło, czego człowiek potrzebował, bo zabrakło w sklepie a kolejna dostawa za tydzień.  Dzisiaj kolejki nie oznaczają, że rzucili coś ciekawego do sklepu, tylko że wpuszczają do środka określoną liczbę klientów a reszta czeka na zewnątrz, zachowując odstęp dwóch metrów jeden od drugiego. Podpisałem umowy i o ósmej byłem już w Myszkowie, gdzie ogarnąłem poranne zadania, zaplanowałem płatności i ruszyłem do Kłodzka. 

Pogoda piękna, wiosenna, temperatura 20 stopni i piękne przejrzyste niebo. W międzyczasie zmieniliśmy miejsce spotkania na Bystrzycę Kłodzką. Zajechaliśmy w tym samym czasie . Usiedliśmy w przydrożnym barze ,zamówiliśmy kawę ,wodę i polski przysmak flaczki  – taki wywar z jelit na rosole. Siedzieliśmy ze trzy godziny wymieniając doświadczenia i analizując obecną i przyszłą sytuację. Wróciłem do domu pod wieczór . Po kąpieli ułożyłem się do spania, i jak zwykle nie wiem kiedy zasnąłem.

21 maja 2020

W mediach coraz więcej mówi się o nieuczciwych sprzedających , między innymi maseczek, które nie spełniają Polskich norm jakościowych. Z Czech płyną informacje dotyczące reaktywowania przemysłu lekkiego. Czesi mają już dość chińszczyzny. Kiedyś buty BATA  były znane na całym świecie. Produkowane je w Zlinie, gdzie Tomasz Bata wybudował miasto w którym stworzył dla swoich pracowników przedszkola szkoły a nawet szpitale. Biuro swoje umieścił w windzie  aby dozorować kilkupiętrową produkcję . Pozwalało mu to, na natychmiastową reakcję w miejscu, gdzie wystąpił problem, a nie wzywanie gdzieś na ostatnie piętro do biura, osób odpowiedzialnych za poszczególne zadania. Można go porównać do Forda, który na początku dwudziestego wieku działał w Stanach Zjednoczonych, tworząc nowe zasady traktowania i wynagradzania pracowników. Obydwaj  dużą wagę przywiązywali do swoich ludzi, organizując im prace w taki sposób, aby przynosiła im satysfakcję  z wykonania powierzonych im zadań. FORD przy produkcji samochodów, a BATA przy produkcji obuwia wprowadzili też  jako pierwsi, system wynagrodzenia akordowego czyli od efektu, ilości wykonanych zadań. 

Na jutro umówiłem spotkanie z klientem czeskim w Kłodzku. W normalnych warunkach spotykamy się co najmniej raz w miesiącu wymieniając doświadczenia i informacje z rynku. Jutro spotkamy się po trzech miesiącach pierwszy raz. Mamy wiele do obgadania i masę  spraw do wyjaśnienia. Spotykamy się w Kłodzku ponieważ Czesi mogą przejeżdżać granice w określonych godzinach  i nie mogą przebywać dłużej niż do szesnastej na terytorium Rzeczypospolitej. Od Kłodzka do granicy jest około godziny jazdy samochodem, więc spokojnie będziemy mieli trochę czasu na spotkanie. 

Napisaliśmy kolejne wnioski do PUP i do PFR. Czekamy na pozytywne rozstrzygnięcie. Dzisiaj jestem pewien, że jeżeli nie otrzymalibyśmy tej rządowej pomocy to musielibyśmy zwolnić co najmniej połowę pracowników. 

20 maja 2020

Środa, spałem jakby troszkę spokojniej . Wstaję tak samo wcześnie, ale nie budzę się w nocy, bardziej się wysypiam. Tak, sytuacja wydaje się chwilowo opanowana. Wsparcie,  które otrzymaliśmy nie może nas uśpić, dalej musimy intensywnie pracować . Piszemy kolejne wnioski pomocowe, ale w końcu możemy skoncentrować się nad tym, aby rozwijać produkcję i tworzyć nowe produkty, oraz pozyskiwać nowych klientów. Przełożyliśmy spotkania z klientami na przyszły tydzień. Wyjeżdżamy w niedzielę do Poznania, gdzie zaczynamy konsultacje z  najlepszymi klientami. Wnioski na innowację produktową powoli kończę pisać . W przyszłym tygodniu składamy wnioski dotyczące dwóch projektów. Jeden dotyczy produkcji elementów ochrony osobistej dla  dzieci, a drugi  dotyczy produktów medycznych. Celem jest zakup specjalistycznych linii produkcyjnych z wykorzystaniem najnowszych technologii używanych w przemyśle. Projekt unijny, z którego chcemy skorzystać, dofinansuje nam 85 procent kwalifikowanych kosztów inwestycji.

Po raz pierwszy po okresie izolacji zjadłem swoje ulubione placki po węgiersku w naszej restauracji Kukubara. Nie powinienem chwalić swojego, ale naprawdę polecam, bo są jedyne w swoim rodzaju. Po powrocie do domu wziąłem się za podlewanie ogródka. Zauważyłem że kosy ,czyli ptaszki które wykluły się w gniazdku nad garażem ,są już duże i mama kos uczy młode ptaszki jak wydobywać z ziemi smaczne robaczki. Te młode  pisklaki pomimo tego są już większe od swoich rodziców kosów, chodzą za nimi krok w krok i uczą się jak przetrwać w tym dzikim świecie. 

19 maja 2020

Jest pomoc! Otrzymaliśmy środki z PFR !!! Pomoc ta przyszła w ostatniej chwili. Wynagrodzenia wszystkie wypłacone, te bieżące i zaległe. Pomimo pełnych magazynów, produkujemy pełną parą. Teraz możemy na  chwilę złapać trochę oddechu. Jestem wdzięczny za to wsparcie, bo w mojej prawie ćwierćwiecznej historii prowadzenia działalności gospodarczej, po raz pierwszy zdarzyło się tak,  aby państwo tak szeroko podeszło do pomocy wszystkim firmom bez względu na poglądy właścicieli,   czy reprezentowaną branżę. 

Kryzysy w trakcie 25 lat przechodziliśmy kilkakrotnie. W 1998 roku kryzys w Europie i  wstrzymany rynek rosyjski, 2008 kryzys finansowy i powtórka w roku 2012 . Nikt wtedy nie pomógł firmom prywatnym. Firmy na zabezpieczeniach związanych z przepływem środków finansowych innych niż złotówki, straciły całe swoje majątki. Sam zostałem oszukany przez jeden z  banków, który moim zdaniem wyprowadził z Polski miliardy euro. Uważam, że historia opisze obecne wydarzenia, jako bezprecedensowe. Teraz trzeba układać przyszłość i wracać do normalnego planowania. Jeszcze nie wszystko funkcjonuje tak jak powinno, ale powoli, powoli zaczyna wracać normalne życie. Są tacy, którzy w tym wszystkim szukają drugiego dna, być może jest ,ale po co nam w to się zagłębiać. Są rzeczy, które są poza nami ,a my musimy zapewnić byt swój i najbliższym osobom. A przy okazji jeśli innym  nie szkodzimy, tylko pomagamy, to chwała nam za to. 

Dzisiejsze prognozy gospodarcze dla Polski są optymistyczne. Zakładają, że bezrobocie wzrośnie do końca roku, o cztery, może pięć procent, a deficyt budżetowy może wzrosnąć o kilka miliardów złotych. Kwota kilku miliardów może przerażać, natomiast mając na uwadze setki miliardów wtłoczonych w gospodarkę, to przewidywany deficyt wcale nie musi być czymś strasznym. 

Za otrzymane środki poza wypłaconymi pensjami zakupiłem materiał, a także opłaciłem zaległe, bieżące faktury . Spokojnie mogę realizować zamówienia na kolejny sezon. Nie zwolniłem ani jednej osoby. Utrzymuję stan zatrudnienia sprzed pandemii. Lokal gastronomiczny, który zaczął funkcjonować od poniedziałku, bardzo powoli wchodzi na swoje obroty. Dzisiaj jedna rodzina postanowiła zagrać w kręgle a kolejna skorzystała ze stołu bilardowego. Ludzie powoli zaczynają ściągać maski ,w mediach przekazywane są pozytywne informacje mówiące o coraz mniejszej ilości zarażonych osób. 

W ogródku rzodkiewka i marchew coraz większa, sałata nadaje się już do jedzenia,  a pomidory puściły pąki kwiatowe. Przyroda nie bacząc na zarazy rodzi plony, wszystko wkoło kwitnie.

18 maja 2020

Jest !!! Sukces!!! Wniosek o subwencję został przyjęty i pozytywnie rozpatrzony. Nareszcie słońce wyszło zza chmur. Jasne, nie cieszę się jeszcze ponieważ tydzień temu także się cieszyłem, ale niestety zbyt wcześnie. Teraz nie popełniliśmy błędów i wyjaśniliśmy  sporne kwestie w Zus- ie, i urzędzie skarbowym. Jeżeli wszystko pójdzie po mojej myśli, to jutro może nastąpić wypłata środków pomocowych. Dzisiaj przeprowadziłem rozmowę z pracownikami przedstawiając im  wstępne plany na kolejne dni maja. Padły pytania kiedy planujemy urlop i co dalej zamierzamy robić ,jak będziemy się bronić przed skutkami pandemii, i czy firmie grozi zwalnianie pracowników. Odpowiedziałem jednoznacznie, że ostatnią rzeczą jaką będę robił to zastanawiał się nad zwolnieniami. Chcę wszystkim obecnym pracownikom zapewnić pracę. Być może będą przesunięcia między oddziałami, ale o zwolnieniach nie myślę. Robię wszystko aby utrzymać miejsca pracy. Co do urlopów to obecnie nie możemy planować, ponieważ jest za wcześnie, aby wybiegać w tak daleką, na obecne czasy, przyszłość. Czuję wewnętrzne uspokojenie. Jeżeli wpłynie subwencja to rozwiąże ona wiele problemów.

 Olcia odbiera dzisiaj świadectwo ukończenia Liceum im.  Juliusza Słowackiego w Częstochowie. Na pewno sposób, w jaki odbyło się zakończenie roku szkolnego, zapadnie w pamięć i wpisze się mocno w historię szkolnictwa w Polsce a także na świecie. 

Rano umówiłem się w biurze patentowym, gdzie zgłosiłem do ochrony patentowej nowy, wymyślony wspólnie z moim czeskim partnerem handlowym produkt, który będziemy chcieli wprowadzić do sprzedaży na całym świecie, jako produkt antybakteryjny wykorzystywany podczas zakupów. 

Po powrocie do domu wyszedłem do ogrodu aby przygotować obiecaną przeze mnie donicę na rukolę. Zajęło mi to niecałe dwie godziny. 

17 maja 2020

Intensywna sobota spowodowała, że w niedzielę spałem aż do ósmej. Wstałem wypoczęty, taki jakiś troszkę wyluzowany,wstawiłem rosół, przygotowałem śniadanie i po krótkiej rodzinnej naradzie postanowiliśmy zaprosić nasze mamy na późne śniadanie i obiad składający się z rosołu, a na drugie danie zaserwowaliśmy przygotowane wspólnie z mamami pieczonki.  Pieczonki to taka nasza regionalna potrawa z ziemniaków, marchewki ,buraków z kiełbasą i boczkiem a na okrasę smalec. Wszystko wrzuca się do specjalnego garnka i wstawia się na ognisko . Po godzinie czasu zdejmuje się garnek z ogniska i pieczonki gotowe. Oczywiście nie wolno zapomnieć o soli , pieprzu i kapuście na wierzchu, a co niektórzy dodają jeszcze koperek i inne ingrediencje.

Mogę powiedzieć, że drugie pieczonki w tym roku ,wyszły przepyszne. Wszyscy zjedli ze smakiem popijając mlekiem zsiadłym. Późnym popołudniem zajechała do nas cioteczka z kuzynką, mieszkające w świętym mieście Częstochowie. Monia poczęstowała je upieczoną przez siebie szarlotką,  do tego Maciej zaserwował kawkę i w miłym towarzystwie posiedzieliśmy wspominając dobre czasy sprzed koronawirusa . I znowu koniec kolejnego weekendu majowego. Zobaczymy, jakie wieści przyniesie poniedziałek. Jeżeli teraz w biznesie pada przysłowiowy deszcz to myślę że wkrótce wyjrzy jednak słońce.

16 maja 2020

Lubię w sobotę rano pojechać po świeży chleb do Baśki. Baśka, to taki nasz sklep osiedlowy, którego właścicielką jest Pan Basia. Poza  smacznym chlebkiem możemy tam kupić świeże mięsko i inne spożywcze przysmaki. Najlepiej smakuje pierwsza piętka chleba posmarowanego masłem , do tego ser żółty i kawałek pomidorka. Mniam mniam.  Przed śniadaniem, ale po zjedzeniu piętki z chleba pojechaliśmy z Maciejem na kort tenisowy. Przyjechał jeszcze kolega Maćka i do 10 pograliśmy intensywnie w tenisa.  

Po tenisie, wspólne śniadanie i  trening żeglarski.  Pogoda wspaniała, żeglarska ,wiatr wiejący z prędkością 12 metrów na sekundę . Nie mogliśmy wymarzyć sobie lepszej pogody na początek sezonu. Maciej postanowił pływać na Laserze a ja z Oleńką przeprowadziliśmy zajęcia. Na dzisiejszy trening przyszła jedenastka młodych chętnych adeptów szkoły żeglarstwa regatowego. Nie obyło się bez niespodzianek. Tymon zaplątał się w szoty i nie wybalastował łódki i zaliczył tak zwaną glebę, czyli wywrotkę. Wpadł do wody ale za bardzo się tym nie przejął tylko nauczony na wcześniejszych zajęciach postawił łódkę wskoczył do środka i popłynął do brzegu. 

Przed piętnastą musiałem wyjechać, ponieważ zostałem zaproszony wspólnie z moją drugą połową, na ślub naszej wieloletniej koleżanki z pracy. Ślub odbył się w Sanktuarium w Leśniowie. Niestety, w związku z pandemią młodzi nie mogli zorganizować wesela, tylko po ślubie zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie, każdy otrzymał weselną wałówkę i rozjechaliśmy się do domów, świętować szczęście Państwa Młodych. I tak razem z sąsiadami w maseczkach ,zasiedliśmy do stołu aby kosztować smakołyki przygotowane przez Młodą Parę.

15 maja 2020

“Gdy w Zofię zboże do pasa,na zimę chleb i okrasa.” Jadąc we wtorek do Wrocławia obserwowałem pola, na których od świtu do zmroku pracują rolnicy. Żyto, tak jak w przysłowiu, prawie jest już do pasa, czyli zgodnie z przysłowiem na zimę będziemy mieć dużo zboża i mięsa. Przysłowia mądrością narodów. 

W firmie kolejny dzień walczymy z codziennymi zadaniami a także próbujemy pisać kolejne wnioski z tarcz antykryzysowych i tarczy finansowej. Skompletowaliśmy dokumenty do wniosku ARP o preferencyjną pożyczkę obrotową, pokrywającą czasowy deficyt obrotowy, spowodowany pandemią. Wniosek miał być łatwy i przyjemny . Okazało się, że bez opinii z banku i  zaświadczeń o niezaleganiu, bez prognoz długoterminowych nie jesteś w stanie napisać wniosku. Na koniec, kiedy wszystkie dokumenty przez tydzień czasu  uzbieraliśmy, przeszedlem wniosek elektroniczny do czwartej strony i ugrzęzłem na zabezpieczeniach. Nie dość, że żądane zabezpieczenia to co najmniej 150 % wartości pomocy, to nawet jeśli posiadasz zabezpieczenie tej wartości i odpowiednio to  wpiszesz zgodnie z dziesiątkiem dokumentów do tego potrzebnych, to i tak na koniec otrzymujesz informacje: wartość za niska,  popraw lub zrezygnuj z wniosku. Chyba  trochę byłoby zbyt łatwo i przyjemnie, gdyby procedury były proste i nieskomplikowane. Odbijam się po raz kolejny od czegoś, co było zapowiadane jako ułatwienia dla przedsiębiorców.

 Dzisiaj już mogę powiedzieć że bez względu na rozwój sytuacji spowodowany Covid-19 osobiście wyniosę wiele mądrości pozyskanych w tym czasie. Od poniedziałku rusza kolejny etap odmrażania gospodarki . Wreszcie będę mógł się umówić do fryzjera, pójść do restauracji Kukubara na placki po węgiersku. Myślę, że i ulice, które jeszcze w tym tygodniu w centrach miast  nie były często uczęszczane ,zaczną  z powrotem tętnić życiem. W mediach potrzebne nam są pozytywne informacje, po to aby ludzie zaczęli wierzyć, że zbliża się koniec epidemii. Może przyjdzie nam walczyć z konsekwencjami jeszcze przez kilka lat, ale jeśli czegoś ta sytuacja nas nauczyła, to w przyszłości będziemy mądrzejsi. Nie oceniam prac rządu źle, wręcz przeciwnie uważam że chyba najlepiej w całej Europie poradził sobie z tą nadzwyczajną sytuacją. Może mówi czasem tak pod publikę, pod wyborców, natomiast działania są realizowane i przedsiębiorcy faktycznie otrzymują pieniądze. Zapomniałbym dodać, że ja także otrzymałem dzisiaj środki z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych na pokrycie części  wynagrodzeń w miesiącu kwietniu.

Jutro sobota, trening z dziećmi i przy domu prace ogrodowe. Monia prosiła, abym przygotował jeszcze jedną donicę, ponieważ chce posiać rukolę.   Z wielką przyjemnością z codziennego biuralisty przeistoczę się w sobotniego stolarza i ogrodnika – kocham to.

14 maja 2020

Mój dzisiejszy dzień polegał na wyjaśnianiu i analizowaniu popełnionych błędów. Nie szukam winnych, chciałbym  naprawić to co zostało źle zrobione i dalej do roboty. Zadzwoniłem do ZUS z prośbą, aby popchnąć moją sprawę dalej do podpisania przez dyrektora. Pani oznajmiła mi, że one mają tylko dwie ręce a roboty jest o stokroć więcej niż przed pandemią. Tys prowda – jak by powiedział Kwiczoł – postać ze słynnego filmu “ Janosik “ taki pyzaty pan z brodą i ostrym żartem.

Jutro zimna Zośka, ostatni chłodny dzień i mam nadzieję, że nie będę musiał przykrywać pomidorów. Straszą wielką suszą w tym roku a na razie prognozy przewidują do końca czerwca co najmniej jeden dzień deszczowy. Dobrze, bo budżety domowe ludzi są na skraju wyczerpania i nie byłoby dobrze, gdybyśmy musieli za owoce i warzywa w tym roku przepłacać. Dość już klęsk i epidemii, musimy myśleć i dążyć do normalności, bo to co się dzisiaj dzieje na ulicach czy  w sklepach, to jest delikatnie mówiąc anormalne. 

Wrocław robi postępy, szkolenie idzie w dobrym kierunku. Liczę na poprawę wyników sprzedaży, tak aby w końcu wróciła rentowność tego sklepu. 

Udało mi się napisać wniosek o dofinansowanie związane z wprowadzeniem do produkcji nowego innowacyjnego produktu. Szukam, kombinuję, jak tu nie dać się zwariować. Od tego szukania i śledzenia informacji na różnych stronach internetowych zauważyłem że psuje mi się wzrok. No cóż przecież człowiek już nie ma 18 lat,  a wzrok ma prawo się zmęczyć.

13 maja 2020

Nie mogłem zasnąć, w głowie mieszały się różne myśli, co będzie jeśl sobie nie poradzę, jeśli pomoc przyjdzie zbyt późno, co z pracownikami, czy wytrzymają opóźnienia jakie im zafundowałam w realizowaniu wynagrodzeń. Cóż z tego, że to nie ja jestem wirusem, ale biorę za ludzi pełną odpowiedzialność. Kolejna krótka noc. 

Wstałem jak zwykle 4:00 ,zjadłem śniadanie i do roboty. Dzisiaj imieniny Serwacego- “Jak się rozsierdzi Serwacy,to wszystko zmrozi i przeinaczy” -i zmroził, na dworze, lub jak się mówi w Małopolsce na polu, mróz z rana przymroził aż na dwa stopnie. Pomidory przykryłem, to powinny przeżyć. Czuję się jakoś dzisiaj wyjątkowo zmęczony. Wczorajsza informacja tylko potwierdziła, że jeśli powiesz Bogu o swoich planach, to Cię wyśmieje. No cóż kolejna nauczka –  nie planuj jeśli nie masz wróbla w garści. 

Zadzwoniłem do urzędów i starałem się wyjaśniać dlaczego wykazano zaległości, jeśli wszystko jest popłacone. Okazało się w kilku przypadkach, że nadpłata także może być przyczyną odrzucenia wniosków, bo jak mi powiedziała Pani w urzędzie skarbowym,bardzo miła zresztą –  do całej tej sytuacji nie został przygotowany system i on wprowadza w błąd i wiele wniosków o subwencję przez to zostaje odrzuconych.  Niestety  my także popełniliśmy błędy, które może nie zdecydowały o odrzuceniu wniosku o subwencję,ale na pewno także wpłynęły na brak akceptacji. Uzupełniamy braki, douczamy się i być może jutro uda nam się złożyć poprawiony wniosek. Jak by rzekł mój świętej pamięci Tatko – CO ZROBIĆ TAKIE CZASY. Dobrze, że wychowałem się w rodzinie biednej i pobożnej. Dzięki temu  potrafię upaść ale wstaję i idę dalej. Chyba, a może na pewno, wyniosłem z domu to, że życie polega na rozwiązywaniu problemów i jak to kiedyś usłyszałem : jeśli jest dobrze i tylko dobrze, to jest niedobrze a jeżeli jest dobrze i niedobrze, to właśnie  jest dobrze.

12 maja 2020

Z samego rana wyjechałem do Wrocławia. Razem ze mną pojechał manager odpowiedzialny za wyniki sieci sprzedaży detalicznej. Na miejscu zameldowaliśmy się przed dziesiątą. Korzystając z okazji dostarczyliśmy do sklepu najpotrzebniejsze produkty, na które czekają klienci. Przedstawiłem plan działania na najbliższe dwa tygodnie i zabrałem się za przeglądanie codziennych informacji . W tym czasie Tomek razem z Tatianą zaczęli układać plan dwutygodniowego szkolenia. Niestety mowę mi odjęło gdy przeczytałem informację z banku że PFR odrzucił mój wniosek. Nie potrafiłem już logicznie myśleć, więc postanowiłem ich zostawić załatwiając w międzyczasie mieszkanie dla Tomka, na dwa tygodnie w okolicy, w której znajdował się salon sprzedaży. Nie przeczytałem uzasadnienia tylko jadąc z powrotem zatrzymywałem się kilkakrotnie i  analizowałem przyczyny napisane w uzasadnieniu. Chyba jestem głupi bo ja ich nie rozumiem. Emocje wzięły chyba u mnie górę. Łzy pokazały się na chwilę. Stop powiedziałem. Zatrzymałem się i wyszukałem kontakty, telefony gdzie powinienem zadzwonić i zapytać o szczegóły. Jadąc dzwoniłem korzystając z opcji głośnomówiącej w telefonie. Dopiero gdy dojechałem do domu udało mi się dodzwonić na infolinię PFR. Po godzinie oczekiwania na zwolnienie się miejsca na linii usłyszałem w słuchawce : “ Dzień dobry dodzwoniliście się Państwo do centrum informacji Polskiego Funduszu Rozwoju , w czym możemy pomóc “ . Zadawałem pytania przez trzydzieści minut i na żadne nie uzyskałem jednoznacznej odpowiedzi tak lub nie. No cóż trzeba zagryźć zęby po raz kolejny i walczyć dalej. Jedyną pozytywną rzeczą jaką usłyszałem jest  to, że mogę wyjaśnić wątpliwości wskazane w uzasadnieniu odrzucenia wniosku i złożyć ponownie w jak najkrótszym czasie. Przeanalizowałem w domu po raz kolejny wszystkie pytania i odpowiedzi, które są zamieszczone na stronie PFR porównując pytania do moich, i czytając wyjaśnienia. Pracownicy czekają na wypłaty a ja jestem w czarnym lesie. Nie czuję się w najmniejszym stopniu winny obecnej sytuacji, a muszę ponosić szeroko idące konsekwencje. Czuję się dzisiaj bardziej zmęczony, niż gdybym przez cały dzień rąbał drewno do kominka:(

10 i 11 maja 2020

Niedziela minęła bardzo szybko. Trochę relaksu, trochę nauki, wieczorny spacer z psem po lesie i trzeba się szykować na kolejny poniedziałek. Poszedłem wcześnie spać z myślą o tym, że jak zwykle poranek nadejdzie bardzo szybko. Zapowiadana zmiana pogody ,tak mi się wydaje że to właśnie ona wpłynęła jednak na niemożność zaśnięcia. Rzucałem się na łóżku, to z lewa na prawą stronę, to z prawej na lewą aż wreszcie chyba koło 24 byłem już zmęczony tymi łóżkowymi wędrówkami i zasnąłem. Wstałem jak zwykle razem z ptakami śpiewającymi za oknem koło 4:50. Poranek był ciepły ,inny od tych pierwszych kilku majowych dni, gdzie każdego dnia z rana trzeba było skrobać szyby jadąc do pracy.  

Po porannej odprawie z moimi zespołami ,zabrałem się do pisania kolejnego wniosku o subwencje do Polskiego Funduszu Rozwoju. Tym razem za pośrednictwem PKO BP. W piątek składam wniosek poprzez platformę internetową ING . Między przedsiębiorcami krążą informacje, że szybciej są wypłacane środki z subwencji, jeżeli składa się wniosek po przez bank którego głównym udziałowcem jest skarb Państwa. Zobaczymy za kilka dni, a może jeszcze dzisiaj, to byłoby fantastycznie. 

Dzisiaj klienci dali nam niewielki , ale jednak zastrzyk pieniędzy ,dzięki któremu zakupiliśmy trochę półproduktów na cały tydzień produkcji. Pomimo tego, że radzimy sobie w tej sytuacji całkiem nieźle ,jak na firmę działającą w branży modowej, to i tak cały czas mam w głowie to co mówią politycy, że najgorsze jeszcze może być przed nami. Co to oznacza dla nas przedsiębiorców, kolejne wsparcie rządowe. A może tak jak w Stanach Zjednoczonych , rząd zacznie wykupować nadprodukcję wytworzoną w sektorach najbardziej dotkniętych  pandemią. Spekulacje na temat pandemii i tego całego Covid 19 są coraz większe. Staram się zatykać uszy i słuchać zdrowego rozsądku, chociaż i on czasami powątpiewa w to co się dzisiaj dzieje na całym świecie. Nadszedł koniec dnia pracy. Wszedłem na konta bankowe aby być może odczytać tą oczekiwaną wiadomość. Nie przyszła ,czekamy dalej.

9 maja 2020

Poranne zakupy zrobione, chleb kupiony, mięso na niedzielny kompot z mięsa, czyli rosół zakupione, warzywa kupione. Można przygotować śniadanie i wyruszamy na pierwszy w tym roku trening na wodzie. Dzisiaj w pierwszym treningu pomagał  mi Maciej. Pomoże mi przygotować łodzie i  ujarzmić młodych żeglarzy. Trening rozpoczął się punktualnie o 11:00. Wszyscy, którzy deklarowali swą obecność odliczyli się w 100 procentach. Zachowując zasady bezpieczeństwa, zaczęliśmy od  rozgrzewki  a następnie przygotowaliśmy  optymisty klarując je i zakładając potrzebny takielunek. Pogoda wymarzona : słońce, lekki wietrzyk. Na wodzie spędziliśmy dwie godziny. O piętnastej zakończyliśmy zajęcia rozjeżdżając się do domów. 

Mamy zaproszenie wieczorem na urodziny do chrześnicy mojej żony. Będziemy tylko my i najbliższa rodzina, z którą spotykamy się na co dzień.

 Rzodkiewka w ogródku coraz większa , powoli zaczyna być widoczna natka z marchewek ,zasianych w jednej z ogrodowych donic. Małe ptaszki, które wykluły się u nas na podwórku w gnieździe uwitym  w tujach chyba już niedługo będą uczyć się latać. Wieczorem pies wykrył na placu jeża, który przechadzał po  podwórku. Cieszę się, że możemy mieszkać tak blisko przyrody i obserwować jej codzienny rozwój. Ogródek sprawia nam wiele radości.

8 maja 2020

W piątek udało nam się złożyć pierwszy wniosek do PFR. Informacje z rynku są takie, że coraz więcej firm otrzymuje środki. Wreszcie tarcza ruszyła . Osobiście cieszę się, że nawet bez dotacji Rządowej udało nam się wytrzymać z produkcją i zapewnić ciągłość pracy, wyłącznie korzystając z własnego finansowania. Nie otrzymałem dzisiaj odpowiedzi z ministerstwa rozwoju. Poczekam na odpowiedź do poniedziałku, jeśli jej nie dostanę, to ponowię pytanie. Kolejni klienci wracają do codziennych zadań  sprzed pandemii. Cieszy to, ponieważ pozwala uruchomić kolejne planowanie na dłużej niż jeden tydzień. 

Coraz częściej mówimy o tym ,że  niestety ale wakacje będą w tym roku spędzone w pracy. Większość pracowników jest zadowolona, bo i tak w tej trudnej sytuacji nie planowali żadnych wyjazdów wakacyjnych. 

Informacje z rynku pracy nie są dobre, słyszymy o kolejnych spowolnieniach innych branż, które do tej pory nie odczuły spowolnienia gospodarczego. Jedną z takich branż, której zaczyna dotykać problem jest deweloperka która zwalnia obroty ponieważ zastopowali kredyty mieszkaniowe dla indywidualnych klientów. Niestety, świadczy to o dalszych konsekwencjach kryzysu spowodowanego wirusem. 

W przyszłym tygodniu zaplanowaliśmy wyjazd do Wrocławia, w celu przedyskutowania i wprowadzenia ewentualnych modyfikacji zarządzania placówką handlową, ponieważ obecna sprzedaż nie wystarcza na pokrycie kosztów funkcjonowania salonu. 

Za to hotel nasz odwiedza coraz większa grupa klientów. Ludzie, przyzwyczajeni od dwóch miesięcy do problemów i obostrzeń stosując się do nich ,powoli wracają do codziennych zadań i zaczynają  żyć, pracować ,spotykać się z bliskimi. 

Plan jutrzejszego treningu żeglarskiego został przygotowany. Zapowiedziało przybycie na pierwszy trening dziesięciu potencjalnych wilków morskich. Pewnie wszyscy są już zmęczeni siedzeniem w domu i z przyjemnością skorzystają z możliwości rozrywki związanej z żeglowaniem.

7 maja 2020

Kolejny majowy poranek, kiedy wychodząc rano do pracy musiałem skrobać szyby z warstwy cienkiego lodu. Trochę to rzadko spotykane, aby do siódmego maja codziennie rano był przymrozek. Z reguły to zimna Zośka 15 maja  straszyła porannymi przymrozkami. Jak tak dalej pójdzie, to moje pomidory posadzone pod koniec kwietnia chyba nie przeżyją.

Ochłonąłem trochę po wczorajszym trudnym dniu. Przeprowadziłem dzisiaj poważną rozmowę z szefem produkcji oraz z głównym konstruktorem. Nie wiem, czy rozmowa nie była zbyt ostra z mojej strony, ale kto jak nie właściciel chce najlepiej dla swojej organizacji. W końcu traktuję ją, jak trzecie dziecko ,chciałbym dla niego jak najlepiej, dlatego reprymenda nie powinna zaszkodzić. Na pewno da to myślenia i wyeliminuje lub co najmniej  wskaże słabe  strony firmy, nad którymi trzeba będzie więcej popracować. 

Przeanalizowałem też szczegółowo wytyczne dotyczące wniosku o preferencyjną pożyczkę od Agencji Rozwoju Przemysłu. Wydrukowałem załączniki, które jeszcze wczoraj nie były dostępne, wykonałem telefon do dyrektora ARP, który pomógł mi zrozumieć kilka punktów wniosku i udzielił pomocnych wskazówek, jak podejść do tworzenia prognoz sześcioletnich, na potrzeby projektu pomocowego prezentowanego przez Panią Premier Emilewicz. Napisałem dwunastomiesięczny prognozowany plan wpływów i wypływów finansowych firmy, jeszcze tylko  kilka formalności i sądzę, że w poniedziałek uda nam się złożyć wniosek do Agencji o pożyczkę ,która jest jest nam bardzo potrzebna a wręcz niezbędna. Dzisiaj brakło nam połowy produktów, ponieważ firma która nam je dostarcza zmniejszyła czas pracy, ze względu na ograniczanie kosztów i pracuje na jedną zmianę.  Druga zmian po prostu nie miałaby zagwarantowanej pracy na pełne osiem godzin. Takie sytuacje w  obecnym stanie rzeczy nie są jakimś zaskoczeniem, firmy muszą sobie jakoś radzić z kosztami. Nasze sklepy radzą sobie coraz lepiej, ale jeszcze im wiele brakuje do obrotów zeszłorocznych. Musimy uzbroić się w cierpliwość i pracować nad tym, aby jak najszybciej powrócić na dawne tory.

 Kilka miesięcy temu podpisałem umowy z Polską Agencją Inwestycji i Handlu, na realizację projektów dotyczących exportu, o nazwie “Mosty Technologiczne” . W  związku z tym projektem otrzymałem środki na jego finansowanie. Problem w tym, że to były pieniądze tylko na papierze a fizycznie kasa powinna wpłynąć w miesiącu kwietniu. Niestety dzisiaj otrzymaliśmy informację z PAIH o przesunięciu wypłaty środków na czas bliżej nieokreślony. Sprawa nie była by jakaś straszna, bo oczywiście obecnie pieniądze potrzebne są na ratowanie firm będących w kryzysie, a granice i tak są pozamykane. Natomiast okazuje się, że przez to,  że określona  kwota została przyznana, nie mogę skorzystać z pomocy de minimis ,oferowanej przez Marszałka Województwa Śląskiego, z powodu przekroczenia określonego limitu. W tej sprawie zadzwoniłem do ministerstwa rozwoju, do departamentu odpowiadającego za inwestycje, z prośbą o wyjaśnienie. Poproszono mnie abym sprecyzował pytanie  i przesłał na podany mi adres mailowy. Tak też uczyniłem, i mam nadzieję że jutro przyjdzie odpowiedź na moje pytanie. 

Wróciłem do domu po dziewiętnastej . Pomidory przeżyły dzisiejsze przymrozki a marchewka powoli wychodzi z ziemi.  Jutro piątunio – weekendunio, czas ułożyć plan na pierwszy, tegoroczny trening w naszej szkółce żeglarskiej . Jak zwykle zaczniemy od spraw organizacyjnych i od klarowania sprzętu. 

6 maja 2020

Rano umówiłem się z bratem na krótką pogaduszkę, na temat ewentualnej dywersyfikacji produktowej w naszej firmie. Firma ta zajmuje się przetwarzaniem odpadów poprodukcyjnych z tworzyw sztucznych. Wpadł mi pomysł, aby rozpocząć prace nad wdrożeniem do produkcji przyłbic ochronnych z tworzyw sztucznych. 

Temperatura, jak na początek maja bardzo niska. Poprosiłem o włączenie pieców centralnego ogrzewania na hotelu i w firmie produkcyjnej.

 W związku z tarczą finansową i związanym z nią pozyskaniem ewentualnych środków pomocowych, złożyliśmy dzisiaj deklarację vatowską. Mieliśmy to zrobić w poniedziałek, ale niestety nie zjechały wszystkie dokumenty, które są wymagane aby dopełnić formalności . O 16 księgowa oznajmiła mi, że deklaracja vat została złożona. Teraz trzeba poczekać kilka dni i można składać wniosek do PFR. Dzisiaj wiemy już, że złożenie zbyt wczesne dokumentów ,może spowodować odrzucenie wniosku ,z przyczyn formalnych. Od początku maja udało nam się wysłać trochę towarów do klientów.

Przez moje zaniedbanie produkcji, okazało się dzisiaj, że to co miało zostać dopracowane miesiąc temu ,jeszcze nie nadaje się do sprzedaży. To są te konsekwencje, które do końca  są zauważane w trakcie zamieszania jakie obecnie spowodowane jest po przez zarazę Covid 19. No cóż pracujemy dalej ,gasimy małe i większe pożary w swoich organizacjach. 

Włączyłem konferencję Pani Premier Emilewicz, która otworzyła nowy element pomocy w ramach tarczy antykryzysowej ,realizowany przez Agencję Rozwoju Przemysłu. W trakcie słuchania konferencji postanowiłem wejść na stronę ARP i przekonać się, czy wniosek jest już aktywny, ponieważ od miesiąca wchodziłem kilka razy dziennie ,mając informację, że lada dzień ruszy i ku mojemu zdziwieniu, pozytywnemu zaskoczeniu,wniosek jest już aktywny!!! Moja radość nie trwała długo. Miało być łatwo przejrzyście a tu, jeżeli nie masz masy dokumentów łącznie z zaświadczeniami o nie zaleganiu w podatkach to zonk, nie da się, nie przejdziesz wniosku do końca. 

Westchnąłem, tyle mogłem zrobić, nic więcej. Z dobrych informacji ,ale nie ze Śląska ,dowiedziałem się że mój kolega, który ma podobną firmę do mojej ale w województwie dolnośląskim,otrzymał już środki z tarczy finansowej. 

Maseczek mam już na stanie z 10 tysięcy. Muszę produkować to co przynosi chleb a nie jakieś zastępcze produkty. 

Od czwartku zapowiadają poprawę pogody , ma padać ale temperatura ma być wyższa niż obecne pięć stopni Celsjusza. Mam nadzieję, że wraz z poprawą pogody, poprawi się także sytuacja ekonomiczna firm ,a także mojej firmy którą traktuje jak swoje kolejne dziecko, któremu poświęcam najwięcej czasu ,więcej niż dzieciom czy żonie.  

5 maja 2020

Dzisiaj jest wtorek. Znowu wtorek, ten sam wtorek co tydzień temu. Dobrze, że piszę ten pamiętnik, bo inaczej nie wiedziałbym jaki jest  dzień tygodnia. Wcześniej pisałem, że czasem zastanawiam się jaki jest dzień tygodnia, a dzisiaj mogę powiedzieć że każdy dzień do drugiego jest bardzo podobny. Masa myśli w głowie, dużo energii ale mało możliwości. Na każdym kroku jakieś kłody rzucane pod nogi. Nie załatwiłem dzisiaj nic, poza czytaniem, czytaniem i  czytaniem oraz poza śledzeniem bieżących informacji o pomocy dla branż dotkniętych koronawirusem. Ileż to do cholery można. 

Muszę chyba zastopować i włączyć na luz, bo się zadręczę. Nie od dzisiaj wiemy, że wszystko co robimy jest zależne od tego z kim to robimy, i jakich ludzi spotykamy na swojej drodze. Jeżeli spotykamy ludzi przychylnych, to jest dobrze, ale jeżeli napotkamy na ludzi złośliwych, zawistnych, którzy  źle życzą każdemu to mamy przechlapane. 

Taka mnie dzisiaj niemoc wzięła. Może będzie lepiej jutro. Oddaliłem się od produkcji ślęcząc nad tymi tak niewesołymi informacjami gospodarczymi. Dosyć, na dziś starczy. 

4 maja 2020

Miejscowość, w której mieszkam odcięta jest od miejscowości ościennych remontami dróg. Od strony Częstochowy remontują drogę i są światła,od strony Myszkowa przebudowują drogę i jest zakaz wjazdu , od Koziegłów remontują most i droga także jest zamknięta. Pozostaje dojazd do Poraja od strony Olsztyna, dobre i to. Dobrze niech robią, chwilę się przemęczymy a później będziemy jeździć po równych drogach, byle ta chwila nie trwała ze dwa lata.

Sklepy od poniedziałku po uwolnieniu  zakazu handlu  w galeriach handlowych, ruszyły pełną parą. Obroty wracają  sprzed okresu koronawirusa. Super ,możemy coraz pewniej patrzeć w przyszłość i zacząć planować kolejne tygodnie. Jeżeli moje sklepy ruszyły, to i inne ruszą, co wpłynie pozytywnie na obieg pieniądza. Hotel także dzisiaj wystartował. Wprowadziliśmy potrzebne wytyczne związane z zachowaniem bezpieczeństwa, czyli środki dezynfekujące na wejściu,maseczki, wietrzenie pomieszczeń itp. Stworzyliśmy specjalne zasady postępowania związanego z profilaktyką dotyczącą koronawirusa dla personelu, a także dla gości hotelowych. Dostosowaliśmy kuchnię i restaurację, tak aby goście czuli się u nas bezpieczne. 

W sobotę dostałem informację, że z początkiem tygodnia mam podjechać do urzędu pracy i  podpisać pierwszą umowę dotyczącą środków pomocowych . Łał, może to nie duża kwota ale zaczyna się coś ruszać w tej materii. Jutro składamy deklaracje vatowskie, a w piątek wniosek o dotacje w ramach tarczy finansowej. Mam nadzieję, że decyzja będzie pozytywna i szybko rozpatrzona, bo magazyny pękają w szwach a jeżeli nie realizujemy zamówień jesiennych na skutek braku płynności finansowej to będziemy mogli wszystko pozamiatać.

 Nie mogę przyzwyczaić się do noszenia tych kagańców na twarzy. Zdarza mi się zapomnieć maseczki,a później muszę kombinować i zastawiać usta i nos innymi częściami mojego ubioru. 

3 maja 2020

Święto Konstytucji. Początek maja nie rozpieszcza nas wysokimi temperaturami. Dzisiaj słupki rtęci pokazywały 12 stopni. Zbawienny natomiast jest od kilku dni padający deszcz, pozwala przyrodzie się obudzić i pokazać swoje piękne, zielone  oblicze. Lubię kiedy pada deszcz a jeśli jeszcze przy tym słychać nadciągającą burzę, to jest to  moja pogoda. Nie jestem zwolennikiem upałów i intensywnego słońca. Dzisiejsze popołudnie przeznaczyliśmy na grę w tenisa stołowego i badmintona. Spaliliśmy trochę zjedzonego obiadu i pysznego lodowego deseru. Potem kolacja, trochę telewizji i czas na krótkie planowanie pierwszego dnia tygodnia. Prawie zawsze po niedzieli przybywa mi jakieś kilo może półtora.

2 maja 2020

Sobota leniwie rozpoczęła się od wczesnego śniadania. Po wspólnym śniadaniu,  kolejna telekonferencja z właścicielami polskich  firm produkcyjnych oraz właścicielami polskich brandów. Wspólnie jednym głosem stwierdziliśmy, że zostaliśmy zaskoczeni pozytywną decyzją  rządu, o otwarciu centrów handlowych już od poniedziałku, czyli od 4 maja, a nie jak wcześniej mówiono, dopiero w połowie miesiąca.Ta dobra wiadomość powinna  nie tylko pozytywnie wpłynąć na  zwiększenie ilości sprzedaży w salonach, które otwarte są w galeriach, ale  także i  tych położonych przy ulicach handlowych,co w sposób zdecydowany wpłynie pozytywnie na płynność wszystkich podmiotów gospodarczych, małych i dużych. 

Dzień flagi, który obchodzimy 2 maja czyli dzisiaj ,przyniósł kolejną dobrą wiadomość :  już od poniedziałku będziemy mogli układać plan szkoleniowy na najbliższy weekend dla naszych młodych żeglarzy. 

Po spotkaniu ruszyliśmy na zakupy na porajski ryneczek, rowerami. Psa przyjęliśmy do smyczy i w drogę. Kupiliśmy trochę roślinek do ogródka  i jakieś warzywka na niedzielny rosół. Po południu trochę prac ogrodowych, a na koniec dnia smażyliśmy kiełbaski nad rozpalonym ogniskiem. Siedzieliśmy do późnego wieczoru.

1 maja 2020

Pierwszy z trzech dni weekendu majowego. Hmm, trzeba się mocno zastanowić, jak ten piękny dzień spędzić ,jak go uczcić. Postanowiliśmy spędzić czas w naszym Hotelu i Kręgielni naprawiając tory i maszynę do smarowania torów. W końcu od poniedziałku, zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów możemy otworzyć hotel dla naszych klientów. Monia z Olą czyściły wszystko co się da środkiem dezynfekującym, a ja razem Maciejem zabraliśmy się do naprawiania wszystkiego co tylko było zepsute. I właśnie w taki piękny sposób poprzez pracę uczciliśmy dzień święta pracy. Po pracy postanowiliśmy sprawdzić funkcjonujące tory i zagraliśmy, pierwszy raz wspólnie od nie wiadomo kiedy, w kręgle. Rozegraliśmy jeden mecz i niestety tata musiał uznać wyższość dzieci. Przegrałem. Uczniowie przerośli mistrza. 

Wieczorem przyjechała do nas dziewczyna Macieja. Przygotowałem mój specjał śródziemnomorski, czyli krewetki na maśle, z czosnkiem i pietruszką. Mniam mniam, pychota. Dzieci przygotowały grzanki i sałatka z pomidorów, mmm palce lizać. Zakupiliśmy to kieliszkiem białego wina i choć przez chwilę poczuliśmy się jak co najmniej w Chorwacji. Wieczorem obejrzeliśmy pierwszy odcinek Gwiezdnych Wojen i poszliśmy lulu. To był dobry dzień. 

30 kwietnia 2020

Dziś jest ostatni dzień kwietnia. Stan epidemiczny trwa już ponad półtora miesiąca. Ubrano nas maski, założono rękawiczki i kazano nam utrzymywać dystans dwóch metrów od siebie w kontaktach społecznych. Chyba to działa, ponieważ dzisiejsze dane o ilości zachorowań pozwalają sądzić, że obostrzenia wyhamowały albo nawet zahamowały rozwój koronawirusa w Polsce. Daj Boże, żeby oddalić od siebie to paskudztwo, nawet jeśli nie byłaby to całkowicie prawda, o skutkach tej epidemii, to lepiej dmuchać na zimne.

Tarcza finansowa ruszyła na całego . Oczywiście jest jeszcze wiele znaków zapytania które chciałem dzisiaj rozwikłać. Zadzwoniłem do PFR aby rozwiać wątpliwości co do szczegółów związanych z danymi, którymi należy się posługiwać w trakcie pisania wniosku o dofinansowanie. Pan,bardzo uprzejmy ,w sposób rzeczowy wytłumaczył wszystkie moje niewiadome, odpowiedział szczegółowo na zadawane przeze mnie pytania. Po udzielonych odpowiedziach doszedłem do wniosku, że lepiej dla firmy będzie jeśli wystąpimy z wnioskiem w przyszłym tygodniu. Otrzymałem jeszcze jedną odpowiedź od eksperta, która w sposób szczególny ucieszyła mnie a mianowicie, czas rozpatrzenia wniosku i co za tym idzie wypłata dofinansowania powinno nastąpić w kilka dni po zaakceptowaniu wniosku. Uff – długie czekanie dobre śniadanie ? Nie chwal dnia przed zachodem słońca – powinienem powiedzieć. Poczekamy na pozytywną decyzję po przyznaniu dofinansowania, przystąpimy do konsumowania  przysłowiowego śniadania.

 W firmie przystępujemy do kolejnych zmian personalnych. Staramy się nie zwalniać, ale przesuwamy ludzi na inne stanowiska reagując na potrzeby chwili. Pracownicy otrzymali kolejne pieniążki w ramach wynagrodzenia za miesiąc marzec. Sklepy zaczynają sprzedawać coraz więcej produktów. Powoli zaczynamy podnosić się z ziemi. Na razie, na kolana ale dobre i tyle. 

Jutro święto 1 Maja . Pamiętam kiedy kilkadziesiąt lat temu dzień 1 go Maja był świętem  większym od święta Niepodległości czy Konstytucji. Pochody, flagi, festyny i oczywiście naprzeciwko Piekarni u Więdłochy ustawiona scena a przy niej Nyska z lodami – pychotka. Jeszcze kilka dni temu sądziliśmy, że dziwne czasy kiedy czczono święto pracy a po ulicach jeździły gaziki z milicją nie wrócą. A jednak, może trochę inaczej, ale centralne sterowanie ponownie przypomniało o sobie. Ufam, że to wszystko dla naszego dobra . Na szczęście nie ma już Milicji a my możemy współdecydować o losach naszej gospodarki, o ludziach którzy mają wpływ na kształtowanie otaczającej nas rzeczywistości.

29 kwietnia 2020

Dom  nasz położony jest na skraju lasu. Codziennie wstając słyszę piękny śpiew różnych gatunków ptaszków, od szpaków, poprzez gile , kosy i inne latające cudeńka. Najładniej i najgłośniej  słychać ich śpiew  około godz 4:30 kiedy budzą się do życia. Ja także budzę się do życia skoro świt. Nie traktuję tego jak jakiś przymus albo coś złego, ale lubię wcześnie wstać, jechać wcześnie do zakładu, w spokoju wypić kawę i zaplanować codzienne zadania. Moja rodzina lubi pospać i ciężko mi ich przekonać, że jak powiadał mój tatko “kto rano wstaje temu Pan Bóg daje”. Życie jest takie krótkie, że szkoda mi czasu na sen wtedy kiedy spać nie muszę. Kiedy od czasu do czasu zdarzy mi się pospać do ósmej, to mam wrażenie że przespałem pół dnia:)

 Covid na świecie nie odpuszcza . W Kanadzie sklepy pozamykane do końca maja. Podobnie w Australii i Nowej Zelandii. U nas odbyła się konferencja z udziałem premiera oraz ministra zdrowia,  którzy przedstawili kolejny etap odmrażania gospodarki. Wcześniej niż zapowiadano na poprzedniej konferencji, będą otwarte centra handlowe – czyli od 4  maja. Super wiadomość, dobrze że rusza handel. 

O osiemnastej ruszył nabór wniosków o pożyczkę w części umarzalnej,  w celu utrzymania firm przy życiu. Długo czekaliśmy na wprowadzenie Tarczy Finansowej, ale mam nadzieję, że wnioski nie będą rozpatrywane tak długo i pieniądze szybko trafią do przedsiębiorców. Fakt, że trochę przytrzymała decyzję Unia Europejska bo od niej zależało notyfikowanie warunków zapisanych w tarczy. Ale mamy to, i ważne aby wykorzystać tę pomoc należycie ,utrzymując zatrudnienie, doprowadzić firmę o jeden level wyżej uzyskując wyższy poziom rozwoju.

Po południu spadł długo oczekiwany deszcz . Fajnie bo nasze nowalijki zaczęły już kiełkować i takie świeże opady wpłyną pozytywnie na ich przyrost. Drzewka owocowe zakwitły, i myślę że po raz pierwszy będziemy mieć w ogrodzie swoje wyhodowane czeresienki.

28 kwietnia 2020

Kupiliśmy dzisiaj trochę surowca, możemy ruszyć z rozkrojem. Kontraktacje zostały zaplanowane w terminie pomiędzy 18 a 30 Maja. Ustalamy, którzy klienci otrząsnęli się już z covidowego szaleństwa i myślą  o kolejnym sezonie. 

PFR ogłosiło na swoich stronach, że rusza Tarcza Finansowa. W poniedziałek po uzyskaniu notyfikacji Komisji Europejskiej, Polski Fundusz Rozwoju umieścił na swojej stronie wykaz banków, które będą zajmowały się wypłatą w części umarzalnych pożyczek , dla firm dotkniętych epidemią. Cieszę się, choć mój entuzjazm jest trochę ograniczony. Jeszcze kilka dni temu każda taka wiadomość bardzo mnie cieszyła, wprowadziła prawie w euforię. Teraz z racji chyba swojego imienia – jakim jest Tomasz  – ” Uwierzę jak zobaczę”. W mediach ucichł temat pomocy poszkodowanym firmom a przoduje wyścig zbrojeń w wyborach na Prezydenta. Zastanawiam się, który przyszły prezydent będzie chciał stać na czele kraju, który będzie bankrutem gospodarczym? Całe szczęście, że są osoby w rządzie ,które wyłączają się z tego wyścigu i robią swoje dla Polskich firm oraz dla ludzi tutaj mieszkających ,w Polsce. 

Uszyliśmy trochę maseczek czarnych na specjalne zamówienie z Francji. Polacy już nie zamawiają. Sprzedajemy w swoich punktach handlowych. 

27 kwietnia 2020

Jak by mnie ktoś spytał jakiś czas temu, jaki dzień dla mnie jest najgorszym dniem tygodnia ,na pewno nie powiedziałbym, że poniedziałek. Zawsze lubiłem poniedziałkowy rozruch. Planowanie sprawia mi przyjemność. Niestety dzisiaj nie jest to takie proste. Planuje jak przetrwać, to też jest plan. Staram się wychodzić trochę z planami na przyszłość ale w głowie mam Covid-19 i to czego można jeszcze przez to świństwo się spodziewać.

Obecne planowanie produkcji koncentruje się na bardzo krótkich terminach realizacji. Większą wagę przywiązujemy do analizy klientów pod względem płynności finansowej. Jest to obecne trudne, ponieważ na pytanie nasze co z płatnością za poprzednie dostawy bardzo często slyszymy Covid-19.

Kwiecień to czas, kiedy zazwyczaj organizujemy ogólnopolskie wystawy w województwach, zapraszając na pokazy nowych kolekcji najlepszych, wyselekcjonowanych klientów. Zastanawialiśmy się z zespołem sprzedażowym, który termin majowy będzie najlepszym terminem, aby zorganizować spotkania z klientami i zebrać zamówienia na kolejny sezon.

W mojej branży oceniam bieżący sezon jako  stracony. Czekają nas potężne wyprzedaże i wojny cenowe z dużymi graczami, często importującymi swoje produkty z krajów trzeciego świata. Do salonów wprowadziliśmy twarde zasady korzystania z środków ochrony osobistej. Wyposażyliśmy sklepy w dozowniki z żelami odkażającymi i wprowadziliśmy na wejściu i wyjściu ze sklepu odkażanie rąk.

Dzisiaj moja Monia ma urodziny. Dzieci znowu stanęły na wysokości zadania. Tym razem Olcia dyrygowała w kuchni i wymyślała dania wieczoru. Siedzieliśmy chyba do północy gadając o sprawach lekkich i codziennych. . Nie było polityki i covida, przynajmniej nie myśleliśmy o tym.

25 i 26 kwietnia 2020

To był fajny weekend . W sobotę zorganizowaliśmy zebranie zarządu stowarzyszenia, którego jestem członkiem. Wszyscy przybyli na spotkanie zgodnie z zaleceniami, wyposażeni  w środki ochrony osobistej. Omawialiśmy obecną sytuację, związaną z czasowym brakiem możliwości żeglarskiego szkolenia dzieci i młodzieży. Korzystając z okazji ustawiliśmy pomosty, posprzątaliśmy teren ośrodka i czekamy cierpliwie na rozpoczęcie sezonu żeglarskiego. Na kolację przygotowaliśmy pierwsze w tym roku  pieczonki. Chyba się trochę przypaliły powiedział bym, że nawet więcej niż trochę. Po południu mój piesek doczekał się spaceru po lesie. Pojechałem na  rowerze a pies podążał za mną. Po długiej przerwie nie  chciałem aby zbytnio się zmęczył i zrobiliśmy około 5 km po lesie. Beagle to psy, które muszą się wybiegać, więc potrzebują długich spacerów nawet po kilkanaście kilometrów. 

Niedzielny rosół wstawiony, można zabierać się za kolejne niedzielne przyjemności. Zaplanowaliśmy wyjazd na wycieczkę rowerową, oczywiście towarzyszył nam nasz najwierniejszy przyjaciel człowieka, jakim jest pies. Dojechaliśmy do Ostrowa, następnie do Zaborza. W międzyczasie pies podłapał jakiś trop i poleciał w las. Nie było go z pół godziny. Słyszeliśmy go jak ujada to z lewej to z prawej strony. Kiedy poczuł się zmęczony wrócił na miejsce w którym straciliśmy go z pola widzenia i podążyliśmy w drogę powrotną, do domu. W domu ,tak jakby bez entuzjazmu. Mam takie wrażenie, że każdego już męczy obecna niemoc, to że nie można wyjść z domu bez myślenia, czy czasem nie będzie mi potrzebna maseczka i rękawiczki. Olcia już wie kiedy będzie miała egzamin maturalny. Rozpocznie się ósmego czerwca językiem polskim. Musi teraz cały swój wolny czas poświęcić na uczenie się. Maciej  w najbliższy czwartek pisze egzamin z onkologii. Dziwna cała ta sytuacja, dziwna nauka, praca ,zachowanie ludzi na ulicach , w miejscach publicznych. 4 Maja rusza drugi etap luzowania obostrzeń dotyczących naszego codziennego życia. Ile to szaleństwo będzie jeszcze trwało? 

23 i 24 kwietnia 2020

Wyruszyliśmy do Lęborka o czwartej rano. Na drogach ruch ograniczony, więc podróż przebiegła nam spokojnie i na miejscu zameldowaliśmy się parę minut po dziesiątej. Nie będę opisywał co się działo w trakcie uroczystości pogrzebowych, ale na pewno była to uroczystość, która odbywała się w bardzo specyficznych okolicznościach. Wszyscy w maseczkach utrzymywali dystans. Nie było czułych uścisków  najbliższej rodziny. Basię przyszło pożegnać ze sto pięćdziesiąt osób a wśród nich bliscy ,przyjaciele ,sąsiedzi i znajomi . Po ceremonii udaliśmy się do mieszkania syna Basi, Bartka gdzie zjedliśmy wspólny obiad, w najbliższym gronie rodzinnym. Smutna uroczystość jaką jest pożegnanie najbliższej osoby, to także okazja do wspomnień i refleksji. Po obiedzie pojechaliśmy przywitać się z morzem, do Łeby. W Łebie cisza spokój,wszystkie bary i restauracje a także hotele i pensjonaty były pozamykane. Piękna, słoneczna pogoda prawie bez wiatru ,morze spokojne. Zamoczyliśmy nóżki w morskiej wodzie i ruszyliśmy w podróż powrotną, zahaczając jeszcze o Poznań . Cała podróż trwała 23 godziny ,przejechaliśmy w tym czasie 1250 kilometrów.

 Noc krótka, bo ciężko wstać po trzech godzinach snu, ale obowiązki wzywają. Pojechałem w Piątek na kilka godzin do firmy, aby ugasić kolejne małe pożary. Coraz bardziej doskwierają nam obecne blokady związane z handlem. Nie tracę nadziei.  Pracujemy nad kolejnymi pomysłami, które się rodzą w trakcie pandemii, a  ktore są związane z bezpieczeństwem dnia codziennego. 

Nadszedł kolejny weekend czas wolny. Od 20 kwietnia zniesiono zakaz wchodzenia do lasów i parków krajobrazowych. Wyjdziemy z psem na spacer a może nawet zaplanujemy wycieczkę rowerową. 

22 kwietnia 2020

Manipulacja wierzchem i montownia zatrzymane do końca tygodnia. Brak środków na dalszą realizację. Musimy poczekać aż rynek wystartuje bo na pieniądze rządowe powoli przestaję liczyć. Wstając rano przeczytałem na profilu pewnej osoby informacje, jak to wspaniała jest pewna Pani ,czyli córka Pana który zmarł w dziwnych okolicznościach kilka lat temu. Ta pewna Pani odziedziczyła potężną fortunę . Na profilu zostało napisane że transportem lotniczym sprowadziła kolejne 20 milionów maseczek, które ofiaruje służbie zdrowia. Krew mnie zalewa jak słysze takie informacje ja te o  zakupie maseczek  z Chin. Przecież produkujemy bo musimy coś produkować, kilka milionów maseczek dziennie, w całej polsce . Rozdajemy je na lewo i prawo, tam gdzie są tylko potrzebne i jeśli o sobie nie napiszemy na jakiś portalach, to telewizja  o nas nic nie powie. A co z tymi szwaczkami, które szyją aby mieć co do garnka włożyć ? Kto im da pieniądze ? Przecież te maski szyte w Polsce zostaną u producentów do ich śmierci. 

Odezwał się dzisiaj mój znajomy, który doszedł już do wprawy w produkcji i może wyprodukować  aż siedem tysięcy maseczek dziennie. To tylko jeden producent a takich są  setki a może i tysiące  w Polsce. Co z tego jeżeli większość odkłada mu się “ na magazyn” ,  a jutro mają odciąć prąd w fabryce bo nie ma czym zapłacić za energię i za produkcje. Chciał utrzymać miejsca pracy . Niech ci Polscy oligarchowie przeznaczą te pieniądze na szycie maseczek w Polsce i właśnie wtedy możemy mówić, że wspomagają służbę zdrowia, pomagając Polskiej gospodarce, oraz wspierając Polskie miejsca pracy. 

A pisać pismaki niech piszą o tych ludziach, którzy sami nie jedzą a drugiemu dadzą . To jest szlachetny cel. Jeśli chcą niech pomagają i chwała im za to. Należy im się wielka pochwała lecz nie SPLENDOR. Splendor należy się ludziom,  którzy dzielą się jedną przysłowiową miską. Przepraszam, że tak dużo na ten temat, ale już mi się ulewa tymi wiadomościami jeden na drugiego, drugi na pierwszego . Chyba udziela mi się powszechne niezadowolenie. Jak jak mam być zadowolony jeśli nie mogę niczego zaplanować. 

Jutro z najbliższą rodziną jedziemy pożegnać Ciocię Basię. Rano pobudka o trzeciej . Biuro po mojej kolejnej informacji wysłało dzisiaj kolejne wnioski dla umów zlecenia. Czekamy z nadzieją, że nadejdzie rządowa pomoc. Pomimo pewnych wątpliwości chcę wierzyć, że nastąpi to w niedalekim czasie.

21 kwietnia 2020

Niestety muszę zrobić kolejną wymuszoną przez koronawirusa przerwę w pracy. Brakuje środków na realizację zamówień jesiennych. Szkoda, że o tarczach mówi się już od miesiąca, ale nie spotkałem w mojej okolicy firmy, która otrzymałaby jakąkolwiek pomoc. Nie należę do ludzi, którzy narzekają na cały świat bez względu na sytuację i zasobność portfela. Staram się myśleć pozytywnie i szukam dobrych stron medalu. Niestety pomimo tego, że jestem przekonany że rząd wszystko robi aby pomóc przedsiębiorcom, to dla wielu firm pomoc może przyjść zbyt późno. Tak, nie wszyscy muszą przetrwać aby gospodarka mogła funkcjonować. Wszystkim nam zależy na tym aby to co przez nas było w wyniku ciężkiej i uczciwej pracy  tworzone, przetrwało. Nie boję się zmian. Często je wprowadzam . Kiedy coś funkcjonuje zbyt długo i jest zbyt idealne, tak że szkoda wprowadzać zmiany, to czas na to, że trzeba coś zmienić, aby organizacja czy pewne zadanie nabrało dynamiki. Nasz świat do czasu koronawirusa chyba był zbyt idealny dla wielu.

 Wczoraj dostałem ofertę od klienta z Czech  na zakup testów na koronawirusa. Odnoszę wrażenie, że środków ochrony osobistej jest już wystarczająco dużo. Maseczek w Polsce produkuje się już w ilościach kilku milionów dziennie. Nie czekając na dofinansowania realizuję kredyty obrotowe, które muszą mi pomóc przetrwać najgorsze. Jeżeli nie zrealizuję jesiennych zamówień to miejsce mojego produktu,  zajmie po prostu inny . W handlu nie ma pustki. Jeżeli jest popyt to i znajdzie się odpowiednia podaż. Problemem są pieniądze, które pozostały w magazynach i nie mogą się zmaterializować aby można je użyć do zakupów surowców, potrzebnych do kolejnych realizacji. Towar, który został wyprodukowany na wiosnę, przeleży rok w magazynach. Mam nadzieję że w przyszłym sezonie będziemy mogli ten towar sprzedać. 

Podpisałem dziś umowę z firmą outsourcingową na poszukiwanie instrumentów finansowych potrzebnych naszej firmie.

Po powrocie do domu, aby trochę się zrelaksować, pomogłem rodzince przy pracach ogrodowych. Wspólnie przewietrzyliśmy trawnik i wykonaliśmy rabatkę okalającą drzewko ozdobne.

20 kwietnia 2020

Nie wiem dlaczego, ale noce z niedzieli na poniedziałek stają się coraz krótsze. Może to tylko takie wrażenie, kiedy nie możesz zasnąć, a musisz się wcześnie obudzić. Punkt piąta  mój budzik biologiczny oznajmił, że czas wstawać. Jeszcze chwilkę przytuliłem się do poduszki, aby za parę minut zejść z łóżka i rozpocząć kolejny tydzień. Wieczorem przykryć agrowłókniną świeżo posadzone pomidorki ponieważ prognoza pogody zapowiada poranne przymrozki. Faktycznie, rano wyjeżdżając z domu termometr wskazywał trzy stopnie na minusie. 

W pracy jak co dzień zacząłem dzień od surfowania po wiadomościach gospodarczych i politycznych. Chciałbym, aby biznes nie zależało od polityki. Niestety te dwie dziedziny są ze sobą integralnie związane.  Można nie lubić polityki, ale prowadząc firmy szczególnie te średnie i większe chcesz czy nie, musisz się nią interesować. 

Kilka dni temu wspomniałem o tym, że chyba studiuję w odpowiednim czasie. Tak, miałem na myśli te obecne zawirowania w gospodarce. Wykłady i ćwiczenia ukierunkowane są na obecne kłopoty gospodarcze oraz dalszą perspektywę, w której przyjdzie nam żyć i realizować dalsze już plany. Wiemy, że musimy skrócić plany do minimum i jeszcze szybciej niż do tej pory reagować na zmiany. Konsultujemy się wzajemnie  z innymi firmami starając się podpowiadać najlepsze możliwe rozwiązania dla nas wszystkich.

Z produkcji zeszły nowego rodzaju maseczki z materiału trójwarstwowego. Pierwszym klientem, który zakupił super maseczki było Starostwo Powiatowe. Brawo dla Starosty, który preferuje lokalne produkty. Związek Pracodawców z którym staram się lobbować przemysł modowy, nagrał film który naciska mocno na serca klientów przekonując że polskie miejsca pracy powinny być najważniejszą poza zdrowiem kwestią, o którą powinien zadbać rząd. W Polsce od początku kryzysu pracę straciło około 40 tysięcy pracowników. W USA w tym samym czasie do urzędów pracy zgłosiło się ponad 10 milionów osób, które pozostały bez pracy. Te i inne informacje wpływają na nasze decyzje związane z dalszym rozwojem naszej firmy. Dalej w to wierzymy, a obecną sytuację traktujemy jako naukę i przyczynek, dzięki któremu będziemy jeszcze bardziej mobilni i elastyczni. 

Wieczorem, przed powrotem do domu kupiłem bukiet pięknych, czerwonych róż. Dzisiaj obchodzimy dwudziestą czwartą rocznicę ślubu. Dzieci przygotowały uroczystą kolację z winem i wykwintnym jedzeniem. Opowiadaliśmy jak to było za NASZEJ MŁODOŚCI. Jak to śmiesznie brzmi. Przecież to było tak mi się wydaje jakby wczoraj, a tu już minęło 24 lata. Opowiadaliśmy, jak poznaliśmy się z Monią, jak spędzaliśmy wolny czas, i jak robiliśmy tzw. zakazane rzeczy. Oczywiście bez pikanterii. Tą ostatnią zachowaliśmy dla siebie. To był bardzo fajny wieczór.

18 i 19 kwietnia 2020

Super, mogę chwile odsapnąć od codziennych decyzji. Nigdy wcześniej nie doceniałem tak bardzo jak obecnie czasu wolnego w weekend. Sobotni poranek rozpocząłem od śniadania i sadzenia naszych wiosennych nowalijek. Rzodkiewka i pietruszka  posiana. Posadziłem cebulkę dymkę i pomidorki koktajlowe i malinowe. 

Jesienią rozpocząłem kolejny etap mojej edukacji. Od soboty zaczynamy zajęcia online. Kolejne nowe doświadczenie. Zajęcia rozpoczęły się o  dziesiątej. Musiałem jeszcze odbyć telekonferencję z zarządem Z PPHiU która także została zaplanowana na godzinę dziesiątą. Z krótkim opóźnieniem dołączyć do grupy na zajęcia z Zarządzania Strategicznego. Myślę, że te studia rozpocząłem w odpowiednim momencie. W niedzielę odbyła się kolejna sesja zajęć tym razem z marketingu. Ciekawe zajęcia . Pomimo tego , że prowadzone online można zadawać pytania i uzyskiwać odpowiedzi. 

Z dziećmi graliśmy w tenisa stołowego a na obiad niedzielny oczywiście poza klasycznym rosołem czyli kompotem z mięsa, jak to co niektórzy nazywają tę szlachetną zupę, zjedliśmy mięsko z grilla z ziemniaczkami, przygotowanymi w skórkach  i masłem czosnkowym. 

Moja mama bardzo przeżywa obecną sytuację i muszę z nią dużo rozmawiać, tak aby nie straciła wiary w to, że kiedyś to szaleństwo się skończy. W domu coraz więcej rozmawiamy o przyszłości co dalej jak będzie kształtowała się gospodarka za miesiąc, dwa czy pół roku. Nie wiem czy całą rodziną nie zaangażujemy się, kosztem studiów dzieci,w prace na rzecz ochrony tego co wypracowaliśmy przez 23 lata. Na razie rozmawiamy  zakładając różne rozwiązania, scenariusze. Cztery tygodnie temu odwiedziła nas borykająca się z poważnym nowotworem krewna z Lęborka. Przyjechała z synem zdając sobie sprawę z tego, że operacja która Ją czeka przed świętami, może nie pozwolić jej na szybkie ponowne odwiedziny rodziny z Poraja. Dzisiaj dotarła do nas bardzo zła informacja. Ciocia miała 69 lat. I tak wszystko co robimy dla siebie, dla innych, przeplata się z codziennością rodziną życiem i śmiercią. Taki jest sens życia aby upadać i wstawać, aby radzić sobie w najtrudniejszych dla nas sytuacjach, aby umieć się cieszyć z małych rzeczy, i aby nie wstydzić się płaczu kiedy jest nam smutno.

17 kwietnia 2020

Piątek, piąteczek, piątunio. Zaplanowałem dzisiaj wycieczkę po swoich punktach handlowych. Wyruszyłem skoro świt . Pierwszym docelowym miejscem Wrocław. Droga tak jakby bardziej ruchliwa. Co prawda samochodów osobowych  niezbyt dużo, natomiast zdecydowanie więcej samochodów transportowych. Widać, że firmy zaczynają powoli budzić się z wirusowego letargu. Na miejsce dotarłem o 8:40 . Załoga krzątała się w środku. Rozładowaliśmy towar przygotowany przez dział logistyki i zasiedliśmy do krótkiego spotkania organizacyjnego. Zaplanowaliśmy najbliższy tydzień, pogadaliśmy trochę o obecnej sytuacji i w dalej w drogę. Kolejny cel to Zakopane. W trakcie spotkania z pracownikami przedstawiono mi nową osobę pochodzącą z Białorusi. Zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Jest mocno zaangażowana w działania na rzecz zwiększenia sprzedaży a poza tym jest optymistycznie nastawiona na przyszłość. Takich osób nam bardzo teraz potrzeba. Wyjechałem z pięknego Wrocławia o dziesiątej. Bez korków udało mi się szybko wyjechać na autostradę. 

W Zakopanem zameldowałem się o 14:30. W dzisiejszych nowoczesnych czasach prawie całe biuro znajduje się w takim małym pudełeczku, które się nazywa telefon lub smartfon. Dzięki temu podczas długiej jazdy mogłem załatwić, oczywiście poprzez system głośnomówiący ,najważniejsze sprawy i podejmować codzienne produkcyjne decyzje.

Kiedy wjechałem do Zakopanego minąłem raptem kilka samochodów. Na ulicach nie widać spacerujących ludzi, pomimo pięknej słonecznej pogody. Od dziewczyn pracujących w naszym salonie a mieszkających na co dzień w stolicy gór ,dowiedziałem się że przyroda nie próżnuje i zamiast ludzi na ulice wychodzą dzikie zwierzęta. Na co dzień można spotkać dziki ,sarny na ulicach, a do niektórych części Zakopanego zapukały niedźwiadki. To fantastyczne zjawisko. Zwierzęta postanowiły skorzystać z okazji, że ludzie im nie przeszkadzają  i zwiedzają to piękne miasteczko. Tak jak we Wrocławiu odbyliśmy krótkie spotkanie ,wzajemnie na stawiliśmy się pozytywnie na nadchodzący czas odmrażania gospodarki i w drogę . 

Kolejny punkt na mojej mapie to Kraków. Po drodze zahaczyłem o mój stały punkt na drodze zakopiańskiej kupując świeżutkie oscypki. Pyszności z żurawiną smażone na patelni. Mniam mniam. Pod Krakowem umówiłem się z klientem, który odebrał maseczki dla swoich odbiorców. 

Przed osiemnastą zajechałem pod nasz sklep w Krakowie. Standardowa procedura wymiany pozytywnych fluidów i w drogę, do domu. 

A tam  czekał na mnie tort urodzinowy mojej nowej 4-letniej sąsiadki Alusi. Pomimo trudnej sytuacji staramy się z sąsiadami mieć pozytywne relacje zachowując sto procent zaleceń. W radio wysłuchałem relacji psychologa, który zapytany ot jak sobie poradzić w takiej trudnej sytuacji związanej z Covid 19 odpowiedział, że każdy z nas, każdego dnia pokonuje trudne sytuacje i z tą tak samo sobie poradzi. Należy tylko wyznaczyć sobie drogę przejścia przez tą sytuacje i podążać tą drogą.

16 kwietnia 2020

Wczoraj poszedłem spać razem z kurami, czyli bardzo wcześnie bo już  około dwudziestej pierwszej. Słońce wstaje o 5.40 i dzień jest coraz dłuższy. Dzisiaj wstała ze mną moja żona,  aby zamienić kilka słów ze mną, przed tym jak wpadnę w wir codziennych zajęć. Zaplanowaliśmy rzeczy, które są niezbędne w naszym rodzinnym życiu, przygotowała mi śniadanko, które zjadłem ze smakiem i ruszyłem o 6:00 zdobywać świat.

Zawsze dużo pracowałem, ale teraz pracuje jeszcze więcej. Chcę aby zmiany, które muszę wprowadzać w związku z ograniczeniami kosztów były odpowiednio przygotowane i pomyślnie zaimplementowane. Fajnie słyszeć od rana, jak firma pracuje na pełnych obrotach. Wróciły do pracy wszystkie działy. Ludzie pytają –  co dalej – ale nie widać u nich dużego zaniepokojenia. Można zauważyć, że praca jaką wykonałem w tym okresie i informacje im przekazywane uznali za wiarygodne.

Z całą pewnością pomagają także informacje dotyczące odmrażania gospodarek, które płyną z przekazów masowych. W trakcie tego trudnego okresu związanego ze stanem epidemicznym ,poznałem wiele osób i nawiązałem współpracę z firmami, z którymi chyba bym się nie spotkał gdyby nie wymuszona sytuacja. To ten jeden z wielu plusów, które wyciągam z tej nadzwyczajnej sytuacji. Dodzwoniłem się dzisiaj do Polskiego Funduszu Rozwoju . Zadałem kilka pytań dotyczących Tarczy Finansowej, między innymi kryteriów dotyczących przyznawania pożyczki i pewnych ewentualnych ograniczeń związanych z otrzymaniem środków pomocowych. Na koniec spytałem kiedy możemy liczyć na uruchomienie projektu. Niestety ,Pan zmartwił mnie mówiąc, że wypłaty ruszą dopiero  pod koniec kwietnia. Myślałem że będziemy mogli liczyć na wypłaty środków w tym lub z początkiem przyszłego tygodnia. 

Dobrą dzisiejszą wiadomością, była informacja od Starosty, który potwierdził moje przypuszczenia dotyczące środków przyznawanych w celu dofinansowania pensji pracowniczych : że środków na ten cel nie braknie a limit jest wystarczający by zapewnić pomoc dla wszystkich podmiotów które będą wymagały dofinansowania i spełnią minimalne kryteria związane z dopłatą. 

Jutro zaplanowałem wizyty we Wrocławiu ,Krakowie i Zakopanem. Rząd wprowadza od 20 kwietnia poluzowanie obostrzeń. Podzielił to na cztery etapy. Jeden z etapów zakłada swobodne poruszanie się po miejscach publicznych, nosząc środki ochrony osobistej, takie jak maseczki czy rękawiczki. Mają być także mniejsze zaostrzenia dotyczące ilości osób przebywających między innymi w placówkach handlowych. Mowa jest o 1 osobie na 15 metrach kwadratowych. Jadę porozmawiać z kierownikami i ustalić zasady funkcjonowania placówek. Maseczki na wyjazd przygotowane. Dzisiaj rano kiedy wjechałem na stację zatankować diesel za 3.99 zł za jeden litr ,zauważyłem, że wszyscy klienci grzecznie odziani byli w ochraniacze twarzy. Ciężko rozpoznać, kto kryje się za tymi maskami. To fajnie jak ludzie stosują się do tych zasad które mają nas uchronić przed tym świństwem. Ale czy noszenie maseczek nas chroni a może … . Lepiej iść spać i nie zastanawiać się dłużej nad czymś ,na co prawdę mówiąc nie mamy wpływu. Wczoraj usłyszałem ciekawą informację, że prezydent Trump  przestał finansować Światową Organizację Zdrowia, zarzucając jej kłamstwo lub zatajenie prawdy a tym samym wprowadzenie w błąd całego świata.

15 kwietnia 2020

Wstałem o trzeciej nad ranem, aby podziwiać bardzo rzadkie  zjawisko ustawienia się na niebie w jednej linii trzech planet :  Marsa, Wenus i Jowisza. Pod nimi świecił księżyc. To rzadkie zjawisko przez naukowców nazywane jest paradą gwiazd. Nie od dzisiaj uwielbiam patrzeć w przestrzeń nad nami, która towarzyszy nam w dobrych i złych momentach naszego życia. Owe zjawisko dawniej oznaczało zły omen, czyli coś co było złowieszcze dla nadchodzących czasów. Hmm . Dzisiaj nauka tłumaczy wiele zjawisk i sytuacji na świecie związanych z tego typu zjawiskami. Nie poszedłem już spać, układając kotłujące się myśli w jakiś logiczny porządek.

W firmie spokój, realizujemy założenia przygotowane przed świętami. Szukamy pieniędzy , projektów które są w stanie sfinansować dalszą realizację produkcji. Powstał nowy projekt wprowadzony przez Marszałka Województwa śląskiego. Na razie, tak jak tarcza finansowa  są tylko zapisy, ale brak jeszcze konkretnych działań. Niestety mam wrażenie, że po tych wszystkich informacjach przekazywanych w różnych mass mediach, to znów ucierpią najbardziej małe i średnie firmy, które zatrudniają powyżej 9 pracowników a nie więcej niż 249.

Lobby takich firm stanowiących 60 procent PKB, prawie nie istnieje . Nikt dzisiaj nie liczy się ze zdaniem Izb zrzeszających przedsiębiorców. Cechy Rzemiosł, kiedyś mocno działały na rzecz tak zwanych rzemieślników,a teraz… . Wszyscy dbają o to, żeby mieć, ale nikt ,albo większość ,nie zdaje sobie sprawy skąd pozyskać to aby mieć. Minister zdrowia, pan   Szumowski powiedział dzisiaj, że aby dobrze działała służba zdrowia musi funkcjonować przemysł bo to właśnie przemysł utrzymuje służbę zdrowia, urzędników, polityków czyli jednym słowem Państwo.

 Prognozy pogody pozwalają zaplanować wyłączenie pieców centralnego ogrzewania. Słupki temperatury każdego dnia mają iść systematycznie do góry. Po pięknych pogodowo świętach, we wtorek temperatury drastycznie spadły, na szczęście tylko do środy. W tym tygodniu zaplanowałam w wolnym czasie obsiew mojego ogródka. Rodzinka już zdecydowała co mam zasiać: marchewka, rzodkiewka, sałata, szczypiorek. Od kilku lat sadzę pomidorki koktajlowe i takie klasyczne krzaczki. Lubię jeszcze mieć ogórki. Olcia poprosiła o zasiane cukinii.

W związku z informacją o koniecznym zakrywaniu nosa i ust w miejscach publicznych ,postanowiliśmy obniżyć ceny na wszystkie maseczki sprzedawane w naszych punktach handlowych. To takie wyjście naprzeciw potrzebom ludzi.  

Walka wyborcza nabiera kolejnego tempa. Mnie tak naprawdę nie interesuje kiedy będą wybory. Tak jak większość ludzi interesuje nas, aby przebiegły bezpiecznie. Najbardziej mnie zajmuje  to by szybko ruszyć z funkcjonowaniem całego przemysłu i żebyśmy mieli co do garnka włożyć. 

14 kwietnia 2020, po świątecznej przerwie…

Święta święta i po świętach. Pogoda w tym roku wyjątkowo dopisała. Od piątku do poniedziałku prawdziwa wiosna z  temperaturą powyżej 20 stopni i wiosennym deszczykiem, w lany poniedziałek. Od kilku lat, jak nie padający deszcz, to śnieg sypiący w wielkanocny poranek. Kilka lat temu spadło tyle śniegu, że drzewa uginały się pod białym puchem a zamiast szukać zajączków, lepiliśmy bałwany ze śniegu. 

Gdyby nie ten Covid 19 to mielibyśmy idealne święta. Obostrzenia wprowadzone celem zminimalizowania ryzyka zarażenia się chorobą spowodowały, że wszyscy spędziliśmy święta tylko w gronie najbliższych. Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie to  ,że część naszych najbliższych, babć i dziadków, musiało spędzić ten czas z dala od swoich bliskich. W niedzielny poranek jak co roku przygotowaliśmy wielkie świąteczne śniadanie . Koszyczek wielkanocny pełen symbolicznych potraw. Tym razem, zgodnie z zaleceniami kapłanów, przed spożyciem osobiście pobłogosławił zawartość . Tradycji stało się zadość. W lany poniedziałek, jak co roku obudziliśmy dzieci polewając je wodą. Ogólnie święta były takie spokojne ,ciche, symboliczne. 

Wtorek przyszedł bardzo szybko, kolejne wnioski ,kolejne stresy,  brak wiedzy o tym co zadecydują politycy w najbliższych dniach. Chcielibyśmy aby to koronawirusowe szaleństwo już się skończyło. Jeszcze ani złotówka z tarczy antykryzysowej  nie zasiliła budżetu naszej firmy. Mam wrażenie, że czas jakoś spowolnił , każdy dzień od miesiąca kończy się tą samą niemocą. Tarcza 2.0 czeka na akceptację Unii Europejskiej. Mam nadzieję, że rozwiązania które zawiera w sobie kolejna tarcza, pozwolą złapać oddech, zanim przestaną bić serca naszej gospodarki, czyli małe i średnie przedsiębiorstwa.

Wiadomość o planowanym powolnym odmrażaniu gospodarki zachęca do pozytywnego myślenia. Jestem urodzonym optymistą, ale nawet mnie, coraz ciężej jest wierzyć w to, że płynnie wrócimy do czasów sprzed pandemii. Nie wiem czy to co było przed, możemy nazwać normalnością, być może normalność to brak możliwości planowania dnia jutrzejszego. Na pewno spowolnienie pozwala ludziom zauważyć to, czego nie dostrzegali wcześniej, kiedy ścigali się z własnym ogonem. 

Kulinarna wszechstronność mojej córki mnie zachwyciła. Wspomniany  wcześniej sernik był wyjątkowy, rogaliki z dżemem nutellą i powidłami – pyszności. Szynka wyszła mi troszkę za słona Da się zjeść – powiedzieli sąsiedzi mówiąc,  że wolą za słoną swojską, niż idealną sklepową z konserwantami.

10 kwietnia 2020

Wielki piątek. Święta za pasem. Przygotowania trwają na całego. Olcia obiecała, że upiecze mój ukochany sernik, Maciej natomiast grzebie na podwórku kosząc trawę i robiąc ogólne wiosenne porządki   , pomagając tym samym Moni, u której konikiem wiosennym jest ogród. Jeszcze tylko kilka spraw w pracy i można świętować. Cały zakład dzisiaj odpoczywa. To taki wymuszony odpoczynek na siłę . Z reguły o tej porze to całość hula aż trzeszczy. No cóż całe życie się uczymy i kiedy nam się wydaje, że już wszystko umiemy i wszystkiego doświadczyliśmy przychodzi co, Covid 19. 

Sąsiedzi czekają dzisiaj na obiecaną wędzonkę. Pewnie włożą do koszyczka uwędzoną szyneczkę, jakieś jajeczko, troszkę chlebka i innych przysmaków i koszyczek Wielkanocny gotowy. Z wierzchu troszkę borowinki jakąś serwetkę i można iść na święconkę. Niestety nie w tym roku. Święcenie potraw to tradycja która bardzo mocno zakorzeniła się w naszej kulturze. Jest można by powiedzieć pewnym symbolem, rodzinnym symbolem Świąt Wielkanocnych. W firmie jeszcze było dzisiaj trochę papierkowej roboty. Na koniec pożyczyliśmy sobie Spokojnych Zdrowych Świąt Wielkanocnych i rozjechaliśmy się do domów. Trzeba psychicznie odpocząć, spędzić czas z rodziną i z optymizmem oczekiwać kolejnych dni.  

9 kwietnia 2020

Przespałem dzisiaj spokojnie całą noc. Można powiedzieć, że dzięki  pewności, że ludzie otrzymają wynagrodzenia mogłem iść spać nie mając czarnych myśli związanych z jutrzejszym kolejnym, ciężkim dniem. W sklepach rano kolejki ,na parkingach mnóstwo ludzi w rękawiczkach, co niektórzy w maseczkach, czekają aby wejść do sklepu zrobić zakupy. Kiedy opowiadaliśmy swoim dzieciom  o stanie wojennym , o obowiązujących kartkach i limitach na dobra konsumpcyjne ,o tych kilkugodzinnych a nawet kilkudniowych kolejkach, to dzieci patrzyły na nas jak na kosmitów. Obecnie w sklepach nie stoi na półkach sam ocet, tak jak wtedy, ale ograniczenia i tak zwane centralne sterowanie mają miejsce. Oczywiście to wszystko po to, aby nas chronić, aby uchronić Polaków od masowych zachorowań.

 Wypłaciłem z banku trochę pieniędzy na wypłaty –  zwane gotówkowe. Tak, co niektórzy jeszcze nie ufają systemom bankowym, i nie życzą sobie, aby ich wynagrodzenie zostało przelane do banku. Jest to bardzo nieliczna grupa osób, można by powiedzieć, że to tacy ostatni Mohikanie gotówkowi. Wypłaciliśmy więc  pieniądze tym, którzy bankowości ufają, przelaliśmy na konta, uff udało się . 

Kolejne wnioski poszły w ruch. Czekamy na wytyczne “ Tarczy Finansowej “  aby w jak najszybszym tempie złożyć wniosek o pożyczkę obrotową. Pomoże ona nam utrzymać produkcję przez najbliższy miesiąc. Usłyszałam dzisiaj, że rynki Europy Zachodniej powoli zaczną luzować obostrzenia i zakazy. 

Nasz Minister zdrowia przedstawił dla Polski kolejne wytyczne na najbliższy tydzień. Osobiście koncentruje się aby wyłapywać z tych wielu informacji, te które mogę brać pod uwagę planując dalszą produkcję. Taką informacją wyłapaną  przeze mnie, była informacja o ograniczeniu poruszania się w miejscach publicznych do 19 kwietnia. Pozwala to myśleć, że po tej dacie nastąpi pewne luzowanie, które wpłynie na wzrost zainteresowania zakupami. Już się na to cieszę. Jutro do pracy przychodzi tylko dział księgowy i ja. Musimy pogonić kolejne wnioski. Przy pięciu firmach jest co robić. 

Chciałem dzisiaj wyjechać z pracy troszkę wcześniej, mając w planach popołudniowe wędzenie. Wyjechałem o 16 . Syna poprosiłem, aby rozpalił i zagrzał wędzarnię, tak abym mógł od razu wkładać przygotowane wędliny. Wędzenie trwało do 22:45. Jutro parzenie .

8 kwietnia 2020

O piątej 4: 30 obudził mnie budzik nastawiony przez Macieja. Lekko zaskoczony wstałem i przed łazienką zobaczyłem w piżamie mojego syna. Spytałem co tak wcześnie wstaje, czy to jakiś zakład czy coś innego ? Okazało się, że tak wziął sobie do serca,  że potrzebne są gumki do maseczek, a wczoraj nie udało mu się kupić w Częstochowie, więc postanowił poszukać na necie i znalazł hurtownię aż w Pabianicach, która ma mieć dzisiaj dostawę deficytowego towaru o godzinie 7:00. Bez śniadania ruszył w drogę, aby zdążyć na otwarcie hurtowni i  być jednym z pierwszych klientów. Zadzwonił do mnie po siódmej i oznajmił, że dostawa została przełożona na godzinę dziesiątą. Poprosiłem aby poczekał . O dziesiątej piętnaście zadzwonił z dobrą wiadomością, że udało mu się kupić pół kilometra gumki piątki czyli o szerokości pięć milimetrów. Jesteśmy zabezpieczeni w gumkę na jakiś tydzień !

 Przed południem złożyliśmy kilka potrzebnych wniosków. Na szwalni, tam gdzie szyjemy maseczki doszło dziś do nerwowej sytuacji. Mam wrażenia że ktoś podsyca atmosferę, aby wprowadzić niepokój i zdenerwowanie. Po raz kolejny musiałem przedstawiać założenia projektu dotyczącego dofinansowania do wynagrodzeń. Po ostrej wymianie zdań doszliśmy do porozumienia i przybiliśmy sobie przysłowiową piątkę. Tak, wszystkim nam nerwy czasem puszczają. 

Otrzymaliśmy dzisiaj od instytucji państwowej propozycję szycia maseczek ochronnych z powierzonego materiału. W piątek mamy uszyć jedną maseczkę jako wzór referencyjny. 

Stoczyłem kolejną batalię o zwrot vatu który miał do mnie wpłynąć w poniedziałek. Księgowa z urzędu skarbowego przekazała  nam w piątek informację o wyrażonej zgodzie, i podjętych pozytywnych dla nas decyzjach. Na moje pytanie, czy pieniądze do firmy zostały wysłane, Pani oznajmiła  że Naczelnik zmienił zdanie i pieniądze potrzebne na wypłaty wpłyną do mnie 28 kwietnia. Strasznie się wściekłem tak ,że aż oczy mi się spociły. Powstrzymałem swą złość i grzecznie , błagalnym tonem rzekłem : proszę o litość nie nade mną, ale nad moimi ludźmi, którzy w święta nie będą mieć pieniędzy na podstawowe środki potrzebne do codziennego życia. Przez krótką chwilę nastała cisza : zrobię co tylko będę mogła aby otrzymał pan pieniądze dzisiaj na konto – powiedziała Pani Bożenka. Widzę, że naprawdę panu zależy. Poprosiła abym napisał maila do Pani Naczelnik. O godzinie 17 pieniądze wpłynęły na rachunek. Super mogę realizować wypłaty. Kolejna ekipa wraca do pracy 15 kwietnia. 

Po południu premier ogłosił kolejny pakiet pomocowy o nazwie Tarcza Finansowa dla wszystkich przedsiębiorstw  od mikro, do dużych firm. Projekt zakłada dofinansowanie do środków obrotowych dla firm polskich których obroty spadły o 25 procent ,w stosunku miesiąc do miesiąca tego roku, licząc od 1 stycznia. Myślę, że cały biznes czekał na tą propozycję, ja na pewno. Uważam że pozwala  to firmom przetrwać najgorsze momenty kryzysu.

W domu czekały na mnie szynki i boczki, które trzeba wyjąć z solanki i osuszyć, przygotowując do jutrzejszego wędzenia. Dwie godziny i mięsko zawisło w siatkach na hakach. Trochę się podsuszy i jutro wędzimy.

7 kwietnia 2020

Minęło 6 dni od ogłoszenia tarczy antykryzysowej. Próbujemy wypełniać wnioski ciągle zauważając nowe przepisy i wytyczne. Tarcza cały czas ewoluuje. Złożyliśmy dzisiaj wnioski o umorzenie składek na ZUS. Powoli posuwamy się do przodu opracowując strategie pisania kolejnych dokumentów. 

Na dworze piękna wiosenna słoneczna pogoda. Słońce operuje na niebie od wschodu do zachodu, na zewnątrz w trakcie dnia temperatura przekracza 21 stopni Celsjusza. Powinniśmy się cieszyć z pogody i planować co przygotujemy na świąteczne stoły. Drzewa budzą się do życia,brzozy płaczą z nadmiaru soku pompowanego po przez korzenie do koron drzew. Jednym słowem Wiosna nastała, nie tylko kalendarzowa. Nie ma tylko radości, jest napięcie, zobojętnienie i strach przed czymś czego jeszcze nie zaznaliśmy za naszego życia ani za życia naszych babć. 

Na godzinę 13:30  zarząd Izby Przemysłowo Handlowej z Częstochowy ,w której mam zaszczyt zasiadać, zaplanował  nadzwyczajne posiedzenie rady, na którym poruszyliśmy problemy jakie dotykają przedsiębiorców różnych branż. Jeden z członków Rady zauważył, że branża budowlana, która obecnie jeszcze sobie nieźle radzi , poprzez siłę rozpędu, czeka rychłe załamanie koniunktury  w związku z brakiem środków przeznaczonych na inwestycje. Według oceny specjalistów branżowych ostudzenie gospodarki dotknie także inwestycji samorządowych, które są ważne z punktu widzenia ilości wykonywanych kontraktów zlecanych branży budowlanej. 

Pani Minister Emilewicz zaprezentowała dzisiaj kolejne poprawki do tarczy nr 1 i zapowiedziała wprowadzenie tarczy 2,0. Zaczynam się powtarzać z pewnymi informacjami ale to wszystko powoli zaczyna się mieszać jedno z drugim i trzecim i czwartym itd. Zabrakło gumy ha ha ha. Tak obecnie jest deficyt w produkcji gumki przeznaczonej na mocowania do maseczek. Maciej mój syn stał w kolejce czekając na gumę 5 milimetrową półtorej godziny. Jak już doszedł do końca kolejki okazało się że gumy już dzisiaj zabrakło. Czy to nam czegoś nie przypomina. Dla mnie to taki powrót do lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, tylko wtedy brakowało kiełbasy a  dzisiaj gumki. Nie czuję zadowolenia z tego co obecnie robię. Mam świadomość, że aby było lepiej to musi być gorzej. Próbuje sobie cały czas pewne rzeczy tłumaczyć i łapię się na tym, że zaczynam rozmawiać ze sobą. Do dzieci zaczyna docierać powaga sytuacji,coraz więcej rozmawiamy o otaczających nas problemach i tym co nastąpi w najbliższym czasie. Córcia obawia się, że mogą odwołać matury, tak jak we Francji w której to dzisiaj zostało uczynione. Firmy zaczynają się usztywniać,nie można już liczyć na termin płatności, trzeba mieć gotówkę. Ale skąd ją pozyskać, kiedy cały kapitał obrotowy został wpompowany w rynek a rynek stoi bez ruchu,nic się w mojej branży nie dzieje. Nie ma popytu, nie ma podaży ,stara zasada ekonomii, popyt i podaż,podaż i popyt. Ale mam też takie małe dobre informacje dnia. Właśnie od dzisiaj niemieckie kluby piłkarskie rozpoczęły treningi. Na razie po kilka osób, ćwiczą kondycję. Z początkiem maja ma ruszyć liga, tak ćwierkają wróbelki. 

6 kwietnia 2020

Rozpoczął się czwarty tydzień od  kiedy minister zdrowia ogłosił stan epidemiczny. Przeżyłem różne trudne czasy w mej dwudziestoczteroletniej historii bycia, jak to się dawniej mówiło, prywaciarzem. Nigdy dotąd nie musiałem stać przed tyloma dylematami, o tylu rzeczach decydować, nie wiedząc co jutro będzie ważniejsze. Czytając dzisiaj informacje dotyczące wypełniania a także kryteriów związanych z pomocą w ramach tarczy antykryzysowej, co rusz napotykam na nowe zapisy. Dział księgowy weryfikuje, czy zapisy w tarczy nie kolidują z innymi przepisami. Ważnym jest aby nie pisać wniosków które siebie wzajemnie wykluczają np. wniosek o dofinansowanie z przyczyn ekonomicznych lub inny wniosek dotyczący także wynagrodzeń pracowniczych, ale jako postojowe. Skomplikowane to. 

W związku ze zmniejszonym popytem na produkty wytwarzane przez moją  firmę , podjąłem dzisiaj decyzję o stworzeniu zespołów z wykorzystaniem działu księgowego oraz handlowego i marketingowego, w celu pozyskiwania informacji dotyczących wsparcia rządowego analizowania i wdrażania poszczególnych rozwiązań do naszej organizacji.

 Z czternastodniowego, przymusowego wolnego wrócili do zajęć pracownicy oddziału w Chełmku. Udałem się tam dzisiaj, aby przedstawić strategię firmy oraz działanie podejmowane przez zarząd w celu utrzymania produkcji, a co za tym idzie miejsc pracy. Musieliśmy wspólnie podjąć decyzje, które pozwolą mi na wdrożenie jednego z punktu tarczy, związanego z ochroną miejsc pracy. Rozmowa choć niełatwa, przebiegła w bardzo przyjaznej atmosferze. W sumie 30 osób nie jest tak łatwo przekonać do propozycji, która ogranicza ich wynagrodzenie o 20 procent. Poczułem, że każdy rozumie jak skomplikowany jest obecny problem i chyba to, że mają do mnie zaufanie, co do podejmowanych przeze mnie decyzji. Zanim udałem się do Chełmka podjechałem do Sosnowca na konsultacje z radcami prawnymi i podatkowymi aby moje propozycje były potwierdzone i rzetelne.  

W niedzielę znalazłem na necie informacje dotyczących pomocy proponowanej przez rzecznika małych i średnich firm. Postanowiłem  sprawdzić podane informacje. Faktycznie działa to, co zostało przedstawione na #RATUJBIZNES. Rzecznik powołał setki firm doradczych, kancelarii prawnych, podatkowych w całej Polsce, które zupełnie bezpłatnie pomagają dopasowywać oraz wypełniać, przedstawione w tarczy wnioski pomocowe. Super inicjatywa warta pochwały. Staram się w tej całej skomplikowanej sytuacji nie panikować i przekazywać te dobre impulsy. Dzisiaj przeprowadziłem rozmowy, które mogły się skończyć fiaskiem dla mnie i dla pracowników, ale optymizm i wiara w to, że jutro będzie lepsze, pozwala na osiągnięcie potrzebnych kompromisów. Nie interes jednostki, ale wspólny interes jest rzeczą najważniejszą. Pracownik bez pracodawcy jest tyle samo wart, co pracodawca bez pracownika. Te dwa podmioty powinny funkcjonować w symbiozie.

5 kwietnia 2020

Nastała kolejna niedziela ograniczeń. Rosół wstawiony. Poranna biurowa praca wykonana. Przejrzałem większość dostępnych materiałów prasowych  a także media społecznościowe w poszukiwaniu jakichkolwiek pozytywnych informacji Jedyną jaką znalazłem była informacja o tym, że z początkiem tygodnia będzie uchwalana wspomniana wcześniej przeze mnie tarcza antykryzysowa  2.0. 

Śniadanie przygotowane. Dziewczyny zażyczyły sobie jajka na miękko prawdopodobnie całkiem nieźle mi wychodzą. W trakcie śniadania zaczęliśmy się zastanawiać co dalej zrobić z tak pięknie rozpoczętym dniem. Wyjść z domu raczej niewskazane, chyba że na podwórko. Na rower do lasu lub z psem na spacer też nie powinniśmy się udawać. Ok, planujemy z rodziną zajęcia około podwórkowe. Zapomniałbym o tym, że skoro świt udałem się po gałązki bazi aby wykonać tradycyjną palmę wielkanocną, w celu uczczenia tym samym uroczystości niedzieli palmowej. Jak w każdy dzień świąteczny ,przygotowaliśmy dwudaniowy obiad. Dzięki wiosennej pogodzie większość dnia spędziliśmy na domowym łonie przyrody. Uruchomiliśmy trampolinę.  Wszystkie pojazdy typu rowery, przygotowaliśmy do sezonu. 

Wieczorem tradycyjna seria ćwiczeń rozciągających i wzmacniających. Poprawia to moje samopoczucie a także przygotowuje do sezonu żeglarskiego. Myślami jestem już przy poniedziałku. Dla mnie  to dzień planów krótkoterminowych. Rozmowy z pracownikami oraz ocena obecnej sytuacji. W sklepach pustki , e-commerce bez wielkich wzrostów. Zauważam że ludzie zmieniają swoją perspektywę i zaczynają minimalizować zakupy do najpotrzebniejszych artykułów.

4 kwietnia 2020

Sobota imieniny miesiąca. Wstałem wcześnie, pomimo wolnego dnia od pracy. Nie mogę spać myślę, układam  plany na najbliższe dni. Myśli kotłują mi się w głowie. Myślę o wszystkim: o tym co kupić na śniadanie, o pracownikach, o rodzinie ,o mamie . Wiadomość o tym, że nie można korzystać ze spacerów po naszym kochanym lesie trochę mnie zaskoczyła. To nie pierwsza rzecz, która mnie zaskakuje w trakcie tej epidemii, ale zamknąć lasy dla wszystkich? Zakaz spacerów po lesie. Czemu ma to służyć?

Zastanawiam się czy spłacać kredyty czy wstrzymać się i zostawić pieniądze na gorsze czasy, byle by nie przyszły. O Boże, czarne myśli. Trzeba je przepędzić jakoś.  Słońce rano pięknie zaświeciło, mrozik lekko pomalował dachy. Zapowiada się piękny słoneczny rześki wiosenny dzień. I tego się trzymajmy. 

Od południa zabraliśmy się za pracę w naszym małym królestwie. Ustawiliśmy ogródek na swoim miejscu. Tak dziwnie to brzmi ale przenieśliśmy nasze warzywka z gleby, do specjalnie przygotowanych z palet i desek  drewnianych donic. Na wysokości 80 cm możemy z łatwością i bez zbędnego schylania , uprawiać nasze nowalijki, pomidory i inne dobrodziejstwa natury. Wyspalismy ziemię z kompostownika mieszając z naturalną glebą. Dzisiejsza praca, choć fizycznie męcząca, pozwoliła trochę zapomnieć o kłopotach.

 Wieczorem pojechałem do szwalni odebrać zrealizowaną kolejną partię maseczek. Poza swoja firmą współpracuję także z innymi szwalniami, które realizują dla potrzeb szpitali,przychodni maseczki ochronne. 

Na obiad zjedliśmy wspaniale przygotowane przez Oleńkę domowe pieczonki z zsiadłym mlekiem – pyszności. Żonka przygotowała na dzisiejszy deser domową szarlotkę z dużą ilością jabłek. Po zakończonym dniu zasiedliśmy wspólnie przed telewizorem oglądając kolejny odcinek 007 James Bond.

Jutro niedziela palmowa.

3 marca 2020

Piątunio wekendunio .  Powinniśmy się cieszyć z dni wolnych od pracy, może jakiś grill, kiełbaski ze znajomymi. Obecnie to na razie takie małe marzenie. Oby jak najszybciej skończyły się zakazy, ograniczenia i zaczniemy z powrotem żyć. Udamy się na zakupy, porozmawiamy z nieznajomymi o pogodzie, polityce, czymkolwiek. Ja jeszcze pracuje i kontakt z ludźmi posiadam. Gorzej z tymi którzy są zamknięci  na kwarantannie, w swoim świecie podwórkowym. Ta okropna, wstrętna zaraza diametralnie zmieniła nasze życie i nasze codzienne zwyczaje. Nie mogę jadąc samochodem zatrzymać się w restauracji,wyjść ze znajomymi na kawę czy piwo. Kary za złamanie regulaminu na poziomie trzydzieści tysięcy zł są surowe, ale być może w obecnej sytuacji jedyne możliwe w celu zmniejszenia ryzyka zarażenia się koronawirusem.

Tarcza antykryzysowa działa, choć jeszcze wiele punktów wymaga dopracowania i ułożenia logistyki funkcjonowania podmiotów realizujących finansowanie. Trudne czasy przed nami nastały . Od kilku dni mówi się o kolejnej tarczy 2.0, która ma wesprzeć małe i średnie przedsiębiorstwa, dla których w pierwszej tarczy zabrakło konkretów takich jak całkowite umorzenia np. składek zusowskich. Po wielogodzinnej pracy udało nam się przygotować wnioski dla pracowników związanych z nami umowami cywilno – prawnymi. Kolejna robota z wnioskami przerzucona na poniedziałek. Zastanawiam się nad powołaniem specjalnego zespołu,  który w tej sytuacji wesprze biuro, w przygotowywaniu wniosków pomocowych . Obecnie jest ich dużo a będzie jeszcze więcej. Konflikt w księgowości powoli mija. Rozważam zmiany w zarządzaniu, które wyeliminują takie spięcia w przyszłości . To nie służy nikomu ani osobowo, ani podmiotowo. 

Codziennie myślę, czytając artykuły różnych autorów, dokąd zaprowadzi świat obecna pandemia. Na pewno wszystkie gospodarki wyhamują. Drastycznie wzrośnie bezrobocie. Dzisiaj media podały, że w USA, w ciągu dwóch tygodni straciło zatrudnienie dziesięć milionów pracowników. 

Na drzewach coraz więcej pąków , budzą się owady, u sąsiada krety dawały oznaki życia wypiętrzając kopce  ziemi nad trawnik. Przyroda budzi się do życia, bociany przyleciały z dalekiej podróży, ptaki w ogrodzie od rana śpiewają swoje ptasie arie. Wiosna, wiosna, wiosna ach to ty….

2 kwietnia 2020

Na dzisiaj zaplanowaliśmy pisanie kolejnych wniosków pomocowych do instytucji państwowych takich jak WUP, ZUS. Pracownicy w trzech firmach wyrazili  też zgodę na obniżenie do 80 procent rzeczywistego wynagrodzenia. To jest jeden z instrumentów tarczy antykryzysowej, służący temu żeby okresie, kiedy zakład pracuje na pół gwizdka zachować miejsca pracy i funkcjonować w niepełnym wymiarze, ale  jednak produkować. W dziale księgowym doszło dzisiaj do nerwowej sytuacji. Myślę, że cała ta sytuacja wpływa na mnie ale i na innych frustrująco i pobudza nasze nieodpowiednie zachowania. Po ostrej wymianie zdań w konsekwencji nie doszło do złożenia wniosków. Szkoda, czas leci. Na szczęście systemy już działają i prawie na wszystkich portalach gdzie e -wnioski miały się znajdować  można już z nich korzystać.

W południe wyruszyłem do Krakowa . Tam odbyłem spotkanie z zespołem od e-commerce oraz kierownikiem salonu w Krakowie. Ustaliliśmy nowe założenia na najbliższe dwa tygodnie. Najważniejsze jest teraz, aby nie zatrzymywać się, działać i motywować innych do działania. Kraków wygląda jak miasto umarłych. Kilka osób po drodze, zero korków i kolejki przed sklepami rozciągnięte po kilkadziesiąt metrów, ustawione na parkingach w równych odstępach. Większość w maskach i w rękawiczkach na dłoniach. Przykry widok. Jedyne co działa bez ograniczeń to budowlanka. “Niech się mury pną do góry niech……” to piosenka z dawnych czasów. Dobrze że coś się dzieje. Paliwa na stacjach w cenie 4 zł za litr oleju napędowego i to w mieście smoka – szok. 

Udało mi się porozmawiać z właścicielem lokalu, w którym mam sklep . Przedstawiłem mu obecną sytuację i plany na przyszłość, prosząc go o obniżenie kosztów najmu lokalu. Ku mojemu zaskoczeniu nie musiałem długo przekonywać . W każdej sytuacji rozmowa to klucz do sukcesu. Dzierżawca, to znaczy przemiła kobieta rozumie sytuację i widzi że staramy się funkcjonować, natomiast ludzi na ulicach brak więc do salonów nikt, albo mało kto wchodzi. Ok, mały  sukces polegający na obniżeniu kosztów o 70 procent, udało się. 

Wracając do domu zahaczyłem jeszcze o firmę sprawdzić coś nie coś. W firmie codziennie wita mnie mój pies obronny Fala. Fala to wilczur długowłosy, dość duży w kłębie. Uwielbia, kiedy go wpuszczam do firmy i biega po halach zaglądając w różne zakamarki. Po krótkiej chwili przybiega do biura i kładzie się przy mnie tak jakby mnie chciała  pilnować. Zahaczając o firmę poświęciłem jej trochę czasu na zabawę i krótką przebieżkę. 

W domu czekało na mnie świeże mięso przywiezione przez Macieja. Trzeba je przygotować do kąpieli – solanki. Przygotowałem zalewę według przepisu, tym razem brata, i zalaliśmy mięso wywarem z solanką wcześniej nastrzyk  – o chyba nie nie mogę zdradzić przepisu. Pierogi przygotowane przez żoneczkę, ze szpinakiem i serem były wyśmienite. Córcia dzisiaj poświęciła czas na naukę. Kolejny e-learning. Fajna sprawa. Przed maturą musi spiąć się na maksa i  zrobić potem jak najlepszy wynik. Nie zazdroszczę jej zdawania matury w takich dziwnych okolicznościach związanych z pandemią. 

stay tuned

1 kwietnia 2020

Już kwiecień…

Kwietniowy poranek zaskoczył nas piękną, słoneczną ale  mroźną, śnieżną aurą. Kwiecień plecień wciąż przeplata trochę zimy trochę lata. To stare powiedzenie, cytowane przez naszych dziadków, co chwila przypomina nam, że przysłowia są mądrością narodów.

O ósmej otwarto hurtownię, gdzie zdobyłem ostatnią paczkę gumek potrzebnych do produkcji maseczek. Może dziwnie to zabrzmi, ale gumki mają obecnie ogromne wzięcie. Jadąc z hurtowni pomyślałem, że niebawem święta. Podjechałem do polecanej przez mojego bliskiego znajomego ubojni, aby zamówić mięso do wędzenia szynek i innych świątecznych mięsnych przysmaków. Od kilku lat staram się poza pracą mieć jakieś zajęcie domowe, które mogę przekazać w formie tradycji młodszemu pokoleniu. U nas jest to między innymi  tradycja corocznego wędzenia mięsa i ryb, a także sera, na różne święta i inne okazje rodzinne. 

Pani która przyjmowała zamówienie warknęła na mnie abym trzymał się od niej z daleka. Na początku nie zrozumiałem o co chodzi, przecież nie miałem niecnych zamiarów. Chciałem tylko zamówić mięso – powiedziałem. Musi Pan zachować dwa metry odstępu  ode mnie – rzekła zdenerwowana. Ale mnie od Pani dzieli ponad trzy metry – ja na to ! Dobrze proszę powiedzieć co Pan chce zamówić. Zamówiłem to co mi jest potrzebne i pojechałem dalej. Po wczorajszych decyzjach związanych z zaostrzeniem przepisów dotyczących zachowań w sklepach i miejscach publicznych a także na ulicach, ludzie różnie zaczynają reagować na drugiego człowieka. Jeden ostrożnie zachowując bezpieczeństwo, kolejny literalnie stosując zapisy rozporządzenia. Ludzie mają strach w oczach, zaczynają bać się każdej nowo napotkanej osoby.

Od początku produkcji maseczek ochronnych wyprodukowaliśmy kilka tysięcy sztuk i zaczynamy się rozpędzać produkując coraz więcej i coraz lepsze jakościowo maseczki. Dzisiaj uruchomiliśmy plotery które rozpoczynają pierwszy etap produkcji naszych wyrobów. Fajnie, bo za kilka dni ruszy pełna produkcja. Byle by nie zabrakło środków. 

Odbyłem dzisiaj kilka telekonferencji. Jedną z nich była telekonferencja z Ministrem Rozwoju Panem Andrzejem Gut – Mostowym. Zapewnił ,że jeżeli nie starczy środków z uchwalonej tarczy, to pracują już nad drugą tarczą antykryzysową. Spotkanie z wieloma przedsiębiorcami na żywo z ministrem i zadawane przez nich pytania odnosiły się konkretnie do naszej smutnej rzeczywistości . Nie był to bełkot teoretyków tylko pytania praktyczne, poparte aktualną sytuacją przedsiębiorców. Kolejna konferencja została zorganizowana przez jeden z banków . Bardzo ciekawa, bez udziału polityków, natomiast odpowiadał na pytania i wyjaśniał zapisy w tarczy antykryzysowej ekspert praktyk –  doradca podatkowy. 

Przeprowadziłem także dzisiaj rozmowę z dyrektorem ARP, który potwierdził moje doniesienia, że między innymi agencja, którą kieruje będzie odpowiedzialna za pomoc polskim firmom w uzyskaniu płynności na rynku. Na moje pytanie, co z importerami i firmami handlowymi, odpowiedział że jeżeli chodzi o pracowników i utrzymanie miejsc pracy to pomogą, natomiast jeżeli chodzi o kapitał obrotowy na importowane dobra to tutaj polski rząd nie będzie bezpośrednio wspierał tego typu wydatków. Jeszcze kolo 11 sądziłem,  że będę zwalniał pracowników, ale po tych spotkaniach i rozmowach wydaje mi się, że utrzymam co najmniej 90 procent załogi. Pojechałem do domu troszkę podbudowany. Smutno bez większości pracowników, ale trzeba myśleć o tym, że po burzy zawsze wychodzi słońce.

 Obejrzałem mój codzienny serial o godz 18:55 czyli “ Jeden z Dziesięciu”  ,zjadłem przygotowaną przez moją drugą, lepsza połowę, żurek z boczkiem ,wypiłem herbatę z imbirem i czas na relaks.

stay tuned

31 marca 2020

31 marca  jest ostatnim dniem miesiąca lecz niestety, kolejnym dniem epidemii. Jutro 1 kwietnia. Chciałbym się obudzić rano, w prima aprilis i stwierdzić, że to wszystko to był tylko kiepski żart, albo jeden z tych  koszmarów sennych, które czasem nam się przyśnią. 

16 lat temu dokładnie o 2 :15 otrzymałem telefon w związku z pożarem na Światowicie. Okazało się, że moja firma płonie. Wtedy na początku także myślałem, że to jakiś żart. Niestety zajechałem i zastałem dwanaście jednostek straży pożarnej i dopalającą się budynki. Dzisiaj mamy za to taki globalny pożar . Straże słychać, jeszcze wozów ratowniczych  nie widać na horyzoncie,ale … świat płonie.

Trochę wspomnień z tamtych czasów zostało. Po tym dla nas  dramatycznym wydarzeniu wszyscy stanęliśmy w szeregu, cała załoga, i po dwóch tygodniach wznowiliśmy produkcję. Tak będzie i teraz.

Wczoraj urząd skarbowy  zwrócił nam nadpłatę podatku VAT i mogliśmy zapłacić za prąd prąd. Wczoraj o 13  wyłączono nam prąd, o 15 przyszły pieniądze z urzędu, i o 18 prąd z powrotem został włączony. To jest już coś. Plus tego dnia.   

Wspominałem wcześniej  o przysłowiowych koniach, z którymi musiałem się nakopać . To właśnie o tych ludziach z Tauronu pisałem. No cóż to takie małe lokalne pożary, które trzeba gasić na bieżąco. 

Rano kierowca udał się po surowiec i od jutra rusza manipulacja wierzchem. Reszta firmy, wyłączając pracowników  biura, ma wolne do świąt. Poza pracownikami manipulacji, na produkcji zostają tylko osoby, które szyją maseczki ochronne. Księgowość realizuje bilanse, oraz wykonuje swoje rutynowe prace, które wcześniej czy później będą musieli zrealizować. Dziewczyny złożyły dzisiaj wnioski o odroczenie  płatności do instytucji skarbowych, społecznych i innych urzędów państwowych. Księgowa czeka na szczegółowe wytyczne, tak aby móc sprecyzować straty i wnioskować o dofinansowanie. 

Koncentrujemy się na tym aby przetrwać. Dział konstrukcyjno projektowy otrzymał wytyczne, aby kolejne kolekcje były wyjątkowe a ponadto, aby zwracać uwagę na koszt finalny produktu.

O 12 premier ogłosił kolejne nowe wytyczne dotyczące ograniczeń. Trzeba się dostosować, choć niektóre decyzje trudno mi zrozumieć. W domu na znak protestu przeciwko COVID-19 razem z synem i kilkoma kolegami postanowiliśmy obciąć włosy do zera. Przynajmniej mniej powierzchni do przenoszenia wirusów pozostanie.

stay tuned 

30 marca 2020

Trudno, po dniu w którym człowiek kopie się z końmi przez większość dnia, znaleźć myśli nie tylko te  złe i opisać dobre chwile z danego dnia. Tak po prostu czasem bywa. Czytam właśnie książkę “Zasady “napisaną przez Ray Dalio. Opisuje on w niej  kryzysy gospodarcze od lat trzydziestych XX wieku, po kryzys z 2008 roku. Każdy z nich miał swoje przyczyny, były to : albo zbyt duża konsumpcja i rozgrzana  gospodarka, albo pandemia dżumy, hiszpanki czy innej zarazy. . Dzisiaj mamy koronawirusa. Kiedyś o tego typu zarazach część ludzi po prostu nie słyszała. Obecnie,  dzięki telewizji ,internetowi a najbardziej – mediom społecznościowym, wszystkie najgorsze informacje, roznoszą się w błyskawicznym tempie. Niestety można zauważyć, że złe jest szybsze od dobrego. Ale ludzie dalej chcą żyć  i pracować. Po tym kopaniu się z przysłowiowym koniem można by zapytać – ale po co to wszystko? Co nas nie zabije, to nas wzmocni – taką wyznaję zasadę. Każdy dzień to nauka, to szukanie rozwiązań. Pewien mędrzec powiedział: “ Nie jestem tym,kim myślę, że jestem – lecz tym, kim się staję, gdy myślę,kim jestem”

stay tuned…walczymy dalej 

29 marca 2020

Wstaliśmy dziś godzinę wcześniej. Czyli –  będzie troszkę mniej spania i wcześniej do pracy. Pogoda trochę się popsuła i od jutra możemy nawet spodziewać się opadów śniegu. Zgodnie z polskim przysłowiem: “ Czasem marzec tak się podsadzi że dwa kożuchy oblec nie zawadzi”. 

 Wyciągnąłem najważniejsze zagadnienia z “ Tarczy Kryzysowej”  i od jutra zabieramy się do pisania wniosków do różnych urzędów, w celu odroczenia rozmaitych płatności  czy dofinansowania. 

W międzyczasie wstawiamy na kuchnię   mój ukochany niedzielny rosół. Uwielbiam zapach przypiekanej na patelni cebuli, która nadaje smak i aromat temu  wspaniałemu wywarowi z mięsa .Po śniadaniu ruszyliśmy na spacer do lasu. Beagle, który jest naszym piątym domownikiem domagał się, aby poświęcić mu trochę czasu. Najbardziej  lubi biegać po lesie tropiąc różne zapachy. Czasem zginie na 20 minut goniąc zające, sarny czy inne leśne zwierzęta. Przybiega potem strasznie zmęczony, ale bardzo zadowolony. Taka psia natura. 

Po obiedzie zaśpiewaliśmy  “ sto lat “ naszemu sąsiadowi, który  dzisiaj obchodzi swoje urodziny. Nawet nieźle to wyszło –  przez głośnik wystawiony na zewnątrz. To tak żeby całkowicie się nie izolować psychicznie. Podziękował i obiecał, że jak wszystko odpuści, to zaprasza do stolika sąsiedzkiego na symbolicznego szampana.

Zapomniałem dodać że w piątek przyciągnąłem moją łódeczkę, którą w między czasie przysposabiam do pływania.

stay tuned…

28 marca 2020

Sobota – 14 dzień  stanu epidemii. Wstałem dziś  późno. Zająłem się pracą w ogrodzie. Fajnie, że mam co robić na podwórku.  Nie zazdroszczę dzisiaj ludziom mieszkającym w blokach, w czterech ścianach.Przy ograniczeniu poruszania się, nie powinniśmy wychodzić na ulice zbyt często. Ile razy można sprzątać to samo mieszkanie? A brak świeżego powietrza ? Ciężkie to wszystko.  

 Zauważyłem ,że niektórzy ludzie nie radzą sobie z obecną sytuacją i ze stresem. Są poddenerwowani . Nie wiem czy koronavirus jest tak niebezpieczny dla zdrowia, jak może być niebezpieczny dla relacji między ludźmi. 

Dzisiaj obserwujemy załamanie gospodarek na całym świecie . Spółki giełdowe poleciały na łeb na szyję. Między sąsiadami staramy się dbać o  morale i rozmawiamy przez płot o przyjemniejszych sprawach, niż o wirusie. 

Przeczytałem dzisiaj założenia ustawy antykryzysowej. Wygląda na to, że każda firma jeśli poniosła straty otrzyma wsparcie od państwa. Nie wiem czy każdej firmie to pomoże. Dookoła słychać, jak ludzie nie radzą sobie z obecną sytuacją i rezygnują z prowadzenia działalności gospodarczych. Firmom które przetrwają będzie się należał medal za wytrwałość i determinację. Oczywiście dzisiaj branża spożywcza ma się nieźle ,budowlanka także realizuje zlecenia. Niestety firmy usługowe, odzieżowe, turystyczne, gastronomiczne przeżywają obecnie swoisty dramat. W perspektywie czasu kryzys wpłynie moim zdaniem także na inne branże, w szczególności na te, które wytwarzają dobra niepotrzebne nam na co dzień. Oczywiście to moja subiektywna ocena.

27 marca 2020 roku

W czwartek Sejm zwołał nietypowe posiedzenie. Obradowano w 12 salach po maksimum 50 osób. W jednej sali obrad zebrano tylko przedstawicieli wszystkich ugrupowań. Pracują nad uchwaleniem tarczy antykryzysowej. Tyle wielkiej polityki, która wpływa na nasze życie, tu lokalnie…czekam na wynik prac sejmu. 

 Od rana przez kolejny cały dzień znowu czułem niemoc. Przeanalizowaliśmy w firmie  większość zamówień i próbujemy ustalić, które będą możliwe do zrealizowania. Sezon wiosenny można powiedzieć, że zakończył się zbyt szybko. Już, po prostu. Otworzyłem sklepy aby zorientować się czy ktokolwiek będzie chciał kupić coś innego, a nie tylko jedzenie. Obroty niestety  nie pokryją nawet pracy jednego pracownika, nie mówiąc o czynszu pięciu pracowników i innych kosztach.Dochodzimy do wprawy szyjąc coraz więcej maseczek. Rozwieźliśmy jeszcze do kolejnych punktów, które potrzebują różne środki ochrony osobistej. 

Nowo powstałe, w sumie, choć to dziwnie brzmi,   na skutek epidemii, zrzeszenie Polskich Pracodawców ostro działa, przesyłając różne nowe dane dotyczące ewentualnej pomocy ze  strony rządu, a także innych podmiotów. Po czwartkowej informacji, że urzędy skarbowe mają zwracać naliczony VAT w ciągu 14 dni, postanowiłem zadzwonić do myszkowskiego urzędu skarbowego. Pani bardzo grzecznie ze mną rozmawiała, ja także starałem się mówić spokojnie. Nie jest to obecnie łatwe. Poprosiła, abym przesłał do niej maila i postara się mi pomóc. Kochana kobieta. Mam nadzieję, że otrzymam te środki w poniedziałek. Zaplanowałem, że przeznaczę je na materiały potrzebne do produkcji. Od środy ruszy dział “ Manipulacji wierzchem “. Szwaczki realizują na razie maseczki, więc mają co robić. 

Dzisiaj przyjechał pan z Tauronu w celu odłączenia prądu, ponieważ nie zapłaciliśmy marcowej faktury. Napisałem do biura maila, aby w związku z nadzwyczajną sytuacją odroczyli płatność. Otrzymałem szybką odpowiedź, że odraczają do 31 marca. To jest jakaś kpina !  Dzwoniąc do pani, której numer był podany, poprosiłem grzecznie, aby dostosowała decyzje do sytuacji, która jest wyjątkowa. Niestety dalszy przebieg rozmowy nie był już taki grzeczny. Zobaczymy we wtorek. 

Praca z bratem, który nadzoruje w naszej fabryce produkcję weszła na wyższy poziom. Nigdy nie rozumieliśmy się tak jak teraz. Poprosiłem syna aby był dzisiaj kierowcą. Po pracy długo patrzyłem na butelkę whisky stojącą w  na stoliku. Nigdy nie zdarzyło mi się, aby w pracy kosztować jakiś trunków. Ta myśl postawiła mnie do pionu. Butelka powędrowała nienaruszona do szafki a ja dalej do pracy. Zajechaliśmy po drodze do drugiego brata przekazać maseczki. Zatrzymałem się chwilę, aby podzielić się informacjami z rynku. Młodszy brat także jest przedsiębiorcą, zatrudnia kilku pracowników. Wróciliśmy do domu. Byłem trochę zmęczony całym tygodniem i szybko poszedłem spać.To był ciężki dzień. 

stay tuned

26 marca 2020 roku

Jadąc do pracy zatrzymałem się na stacji benzynowej, chciałem kupić  paliwo. Ropa w cenie 4.35. Fajnie . Oczywiście wszędzie ostrzeżenia, rękawiczki i płyny dezynfekujące dla klientów. Zapłaciłem kartą zdezynfekowałem ręce i wychodząc ze stacji spotkałem kolegę – ratownika medycznego. Spytałem – co słychać, jak sobie radzicie ? Pracujemy ponad siły – odpowiedzial. Pokazał mi zdjęcia jak  wyglądają przez dwanaście godzin w pracy. Niczym z filmu Epidemia z Dustinem Hoffmanem – jak kosmici. 

To był trudny dzień. Czułem dzisiaj jakąś niemoc. Przez cały dzień chodziłem jak zbity pies. Upłynął on  na konsultacjach z nowo powstałą organizacją, zrzeszająca Polskie firmy. Przekazywaliśmy informacje i zbieraliśmy dane z całego roku, tak  aby przedstawić w postulatach, jaki potencjał drzemie w naszych firmach. Oczywiście to czas na sfinalizowanie bilansów i księgowość była na mnie wściekła, że zaburzam im rytm pracy.

Wyprodukowaliśmy kolejny, nowy prototyp środka do ochrony osobistej . Wyszedł całkiem nieźle. Trochę poprawek i może coś z tego wyniknie. Otrzymałem informacje z rynku czeskiego że mogą być zainteresowani produktem, którego pierwowzory wysłaliśmy do nich w zeszłym tygodniu. Dzisiaj przyszedł jeden z moich majstrów, obecnie przebywający na postojowym,  i przekazał od swojej rodziny dwieście zł. Poprosił, aby przekazać do szpitala w Myszkowie środki ochrony osobistej. Zacny czyn.

W biurze spotkałem dziewczynę z obsługi mojego  hotelu. Cała załoga jest obecnie na postojowym . Od 14 marca, kiedy ogłoszono stan epidemiczny, musiałem czasowo zamknąć restaurację i hotel, a pracowników puścić na postojowe. Aby przypomnieć o sobie i przekazać niezbędne informacje, dotyczące podjętych decyzji umówiliśmy się na telekonferencje o godz 18:00. Wszyscy odliczyli się w 100 procentach. Przekazałem im swoją obecną wiedzę antykryzysową, trochę pośmialiśmy się z różnych żartów, i kończąc transmisje życzyliśmy sobie wzajemnie przede wszystkim dużo zdrowia. Takie miłe interaktywne spotkanie. 

O godz 20 rozpoczęła się relacja na żywo spotkania  z minister Emilewicz. Byłem pozytywnie zaskoczony kiedy w szczycie ponad 2900 osób oglądało występ Pani minister. Dowiedziałem się o najważniejszych rzeczach dotyczących  firm i pracowników. Potwierdziły się słowa premiera,o tym że nikogo nie zostawią z ręką w nocniku. Pomimo trudnego dnia koniec jest całkiem niezły, na tyle że wydaje mi się, że do rzeki z wcześniejszych dni  jest jeszcze kawałek, a już zaczyna być widoczny ten przysłowiowy most.

stay tuned 

25 marca 2020 roku

Środa to mój ulubiony dzień tygodnia. Dzięki obecnej technice – interaktywnemu  kalendarzowi ,wiem że środa jest moim dniem narodzin. Więc zaczynamy dobrze 🙂

Nie wiem jak wy, ale ja nie mogę zrozumieć ludzi, którzy mówią że czegoś się nie da wykonać. Dzisiaj słyszałem to wielokrotnie i jak zwykle mówiący nie mieli racji.  W końcu okazywało się, że jeżeli się troszkę coś zmieni , dopasuje- to zrobić się dało. 

Pierwsze sztuki nowych produktów wyjechały też już  z moim synem do klientów. Dobrze, że zdążył wrócić z Poznania przed kwarantanną, bo teraz różnie mogłoby to wyglądać. A tak pomaga mi w organizacji firmy. Zapanować nad setką ludzi to nie lada wyzwanie ! A do tego jeszcze w trakcie epidemii. On jest  ze mną w pracy a żona i córka w domku ,wymyślają co swoim facetom przygotować na kolację. Wczoraj, powiem Wam tak po cichu, że mieliśmy naszą ukochaną rybę. Dziękujemy !

Dzisiaj podjęliśmy decyzję o pomocy szpitalom i innym jednostkom w pozyskaniu niezbędnych  środków ochrony osobistej. Ci ludzie będąc na pierwszej linii,walki z wirusem ,są bezpośrednio narażeni na niebezpieczeństwo ewentualnego zakażenia. Potrzebna im każda  pomoc i wsparcie. Wirus zabiera coraz więcej istnień ludzkich. Przeraża mnie myśl że ci ludzie którzy …. nie nie myślę o tym. To straszne. 

Podjąłem dzisiaj decyzję, że pracujemy do końca tygodnia. Co dalej zobaczymy. Otrzymałem część należności od jednego klienta. Wypłaciłem większość wynagrodzeń. Zostało mi kilka osób i premie. Nie mogę nie wypłacić premii za luty. Przecież ci ludzie w niczym nie zawinili ! 

Sprawdziły się dzisiaj moje przewidywania z początku tygodnia, że rząd zwolni wszystkich poszkodowanych przedsiębiorców ze składek zus i uprości wnioski zus owskie – super decyzja. Ona na pewno nam pomoże. W ślad za nią, muszą jeszcze iść decyzje związane z kapitałem czyli dofinansowaniem firm, które są teraz w wielkiej potrzebie. Dalej – są potrzebne  także zwolnienia podatkowe i przyspieszone zwroty nadpłaconego vatu. Przydało by się wstrzymać split payment, tak aby można było korzystać z środków tam zablokowanych. 

W samo południe zatrzymaliśmy się na chwilę kiedy zabiły wszystkie dzwony. Przez chwilę zastanawiałem się czy dzwon Zygmunta także zabrzmiał. Nie wiem, nie znalazłem żadnej informacji na ten temat. Dzwon Zygmunta bije jednak  tylko w wyjątkowych sytuacjach. Taka jest teraz…

W biurze z dziewięciu zostało nas sześcioro odważnych. Szukamy pieniędzy i sposobu na to, aby nie wygaszać produkcji. Chyba się nie uda. Zobaczymy. Mądrzy ludzie powiadają że jeżeli nie doszedłeś do rzeki to nie szukaj mostów . Czy my już jesteśmy nad tą rzeką?

Na kolację mamy  zapasy z zamrażarki – kasza z gulaszem i ogórkiem kiszonym – pychotka. I to jest dobre zakończenie dnia . 

stay tuned 

24 marca 2020 roku

Wtorek . Zaczynają mi się powoli  zacierać już dni tygodnia. Poniedziałek  – praca,wtorek – praca, środa, czwartek, piątek –  to samo. Sobota – myślę o pracy, niedziela – taka sama jak sobota. Matrix. Każdy dzień podobny do drugiego.I jeden, największy problem –  koronavirus. Strasznie jest to, że właściwie nic nie mogę zaplanować. Czuję się, jakbym został ubezwłasnowolniony. Sam nie mogę o niczym decydować. A świat po prostu pędzi do przodu. 

Dobra koniec złego myślenia. Myślimy pozytywnie. Chyba dzisiaj zaspałem do pracy. Wstałem 5:50 i biegiem. W firmie zjawiłem się o 6:40. Trochę późno. Jak zwykle rano –  spacer po firmie, witam się z osobami, które akurat spotykam na swojej drodze. Padł mi kompresor. Kolejna rzecz do zrobienia. Nie czułem dzisiaj zdenerwowania u pracowników. Myślę, że powoli zaczyna do nich docierać, że nie ma co panikować, tylko racjonalnie podchodzić do każdego dnia w pracy i poza nią. Przyszło dzisiaj kilku ludzi po krótkiej, wymuszonej epidemią przerwie. Pytają co  dalej i czy przetrwamy . Oczywiście że przetrwamy odpowiedziałem ! Firma z takim doświadczeniem jak nasza musi dać sobie radę. Przetrwaliśmy kryzys z roku 1997, oraz 2008 a także kryzys finansowy w roku 2011. Damy radę. Jasne, że sam bym się nie obronił ,ale mając za sobą fachowców, ludzi z werwą i wiarą w powodzenie, można góry przenosić. Faktycznie – dzisiaj mogę już rozróżnić pracowników tzw. zaangażowanych, i tych bez których firma dalej będzie funkcjonowała . Do tej pory nigdy nie było czasu ,czy potrzeby aby weryfikować takie sprawy.

 Zauważam pewien problem u siebie, związany z brakiem zainteresowania nowymi produktami wytwarzanymi na produkcji. Koncentruję się na największych problemach, a produkty zostawiam zespołowi do tego celu zatrudnionemu. Dział b+r super radzi sobie z przygotowaniem nowych produktów, oraz ich wdrażaniem.

Miałem dzisiaj rozmawiać z częścią pracowników. Brakło czasu. Poświęciłem go wdrażaniu nowych pomysłów. Mój świeżo upieczony dyrektor do spraw sprzedaży daje mi dużo  radości z podejmowanych działań i napędza mnie do wzmożonej pracy. Jest dobrym motywatorem. No właśnie i to jest klucz do rozwiązywania problemów i przenoszenia gór- MOTYWACJA. Wszyscy musimy się wzajemnie motywować do działania. Niezależnie od stanowiska jakie zajmujemy. To jest recepta na recesję ,na wyjście z impasu. Czuję, że w tej sytuacji otoczyłem się odpowiednimi ludźmi .

W drodze do domu wstąpiłem do kolegi kardiologa. Razem wymieniliśmy poglądy na temat tego, co w ostatnich dniach się wydarzyło. Wysłuchałem też dzisiejszego wystąpienia Premiera oraz Ministra Zdrowia. Uważam, że podjęli słuszne decyzje. Ważne, że sklepy i zakłady pracy mogą funkcjonować. Jeszcze tylko decyzje o wsparciu dla biznesu i będziemy mogli realizować zaplanowaną produkcję na kolejne miesiące.

stay tuned…

23 marca 2020 roku

Dzisiejsza noc była bardzo niespokojna . Śniły mi się jakieś koszmary. Wiedząc, że śpię niespokojnie ,staram się chodzić spać wcześnie, tak abym od rana mógł  funkcjonować na pełnych obrotach i to przez cały dzień. 

Atmosfera w firmie okazuje  całkiem niezła. Powoli załoga przyzwyczaja się do obecnej sytuacji. Sądzę, że pracownicy, którzy u mnie pracują darzą  mnie oraz kadrę zarządzającą dużym zaufaniem. Wiedzą , że nie chcę zrobić im krzywdy i robię tylko to co naprawdę muszę. Oczywiście mają wiele  pytań, na które staram się odpowiadać. Prawnicy pracują nad pismami odraczającymi różnego rodzaju zobowiązania. Niestety dostałem informację, że mój wieloletni klient nie wytrzymał presji i złożył wniosek o upadłość. Z drugiej strony  jest i pewien plus – moje sklepy zaczęły dzisiaj sprzedaż po kilkudniowej przerwie, z powodzeniem. Złą – globalną informacją – jest zatrzymanie wszystkich włoskich fabryk ,oprócz tych które są niezbędne dla funkcjonowania kraju. Wiele branż uzależnia własne funkcjonowanie  od dostaw z tego pięknego kraju. No cóż, musimy i na to znaleźć sposób.

Kolejne wystąpienie prezydenta ogranicza się do zabezpieczenia społeczeństwa i niestety brakuje mi w nim  konkretów dla firm. Jako przedsiębiorca czekam na szybkie rozwiązania dla przedsiębiorstw. W my też jesteśmy integralną częścią szeroko pojętego społeczeństwa. 

Zmieniłem kilka rzeczy w funkcjonowaniu firmy. Tak jak wcześniej wspominałem, staram się ograniczać koszty w zgodzie z własnym sumieniem – czyli najpierw człowiek później reszta. Zaangażowałem rodzinę do nowych antykryzysowych projektów. Może się powiodą. Ufam, że w nowej rzeczywistości więcej produktów chętniej będą ludzie kupować, jeśli produkcja tychże  będzie realizowana w Polsce. Lokalny patriotyzm dzisiaj powinien skupić się na rodzimych dobrach konsumpcyjnych, a import powinien być tylko uzupełnieniem. 

Kończę pracę . Jest godzina 16:45 . Jutro czeka mnie rozmowa z osobami, dla których praca w mojej firmie nie jest jedynym źródłem utrzymania. Chciałbym ich wysłać na urlop z perspektywą szybkiego powrotu do pracy.

Wróciłem do domu i okazało się, że mama mojej żony bawi się we fryzjerkę. Ostatnio strzygła kilkanaście lat temu. Czyli kryzys wydobywa z nas drzemiący potencjał. Nowego brzmienia nabiera słowo “ bogactwo “ . To nie pieniądze,  a zaufanie i ludzki potencjał jest największym klejnotem.

stay tuned…


22 marca 2020 roku

Niedziela. Chętnie poszedłbym do kościoła  ale trzeba się powstrzymać. Pomodlę się w domu. Rano padał śnieg i jest przeraźliwie zimno, uruchomiliśmy jednak  kominek i szczęśliwie w domu mamy ciepło. To już plus.

Po śniadaniu pojechałem (  niczym Kubuś Puchatek ) na poszukiwanie  miodu ,aby zrobić miksturę : miód , imbir i cytryna. Z doświadczenia wiem, że  świetnie podnosi naszą odporność. Nie udało mi się kupić więc pojechałem do mamy, zachowując wskazaną przez lekarzy i odpowiednie służby  ostrożność. Ucieszyła się na mój widok. Okazuje się, że telefon nie zastąpi jednak fizycznego spotkania i chociażby krótkiej rozmowy. Wypiliśmy herbatkę z miodem ( mama miała słoik),trochę porozmawialiśmy, nie wchodząc jednak  na drażliwe, ekonomiczne tematy. Mamusia dała mi ostatni słoik miodu. W zamian obiecałem, że podzielę się zrobioną przeze mnie wspomnianą wyżej, leczniczą miksturą.

No i lekarstewko zrobione z dwóch cytryn, jednego korzenia imbiru i trzech łyżek miodu. Można się już wzmacniać ! 

Koncept  na jutro też ułożony. Niestety jest to plan mocno kryzysowy. Schemat  zwolnień zakłada ograniczenie zatrudnienia, tych którzy mają inne źródła dochodu. Wstrzymam się jeszcze  do środy, ponieważ ma być zatwierdzona przez rząd “ Tarcza Antykryzysowa”. Część pracowników przekwalifikuję na inne stanowiska, które w tym momencie są niezbędne do funkcjonowania firmy. Częściowo zrezygnuję z ochrony realizując ją w większości poprzez najbardziej zaufanych pracowników.

Dzisiaj minister finansów przedstawił pewien zarys wydatków pomocowych dla firm. Wygląda to dobrze. Powinniśmy, jako przedsiębiorcy,  przy tej pomocy państwa i wprowadzeniu niezbędnych modyfikacji oraz oszczędności we własnych firmach , wytrzymać i przetrwać najgorszy okres. Czyli jest światełko w tunelu.

Z dziećmi za to , po południu  odkryliśmy na nowo “ Chińczyka “  ! Emocje były wielkie , graliśmy całe popołudnie. I to też jest plus. Rodzina.  Chciałbym jutro obudzić się i stwierdzić, że to wszystko co się dzieje na świecie teraz,  to tylko zły sen. I tylko jedno jest w tej pandemii dobre – czasu dla rodziny mamy więcej. I jesteśmy jakby bardziej razem. 
Stay tuned …

 21 marca 2020 roku 

       Dzisiaj sobota – zwykle to czas relaksu, odpoczynku. Czas rodzinny. Dziś jednak wstałem już  o 5:30. Myślę, co przyniesie kolejny tydzień. Czy uda mi się wypłacić pracownikom pensje. Wiem, że ludzie muszą żyć. Zastanawiam się też, jakich używać argumentów dzwoniąc do klientów, z prośbami  o uregulowanie należności. Te pytania towarzyszą mi od świtu. Przez lata nauczyłem się myśleć pozytywnie, więc i tym razem po prostu szukam sposobów, które mogą mnie, mojej firmie, i moim pracownikom pomóc. 

       Koło południa znajduję czas na pracę w ogródku. Muszę przez chwilę oderwać się od informacji i uporczywego myślenia co dalej. 

       Potem telefony i maile. Skontaktowałem się z lokalnym parlamentarzystą,  który uspokaja i mówi : “ robimy co możemy aby pomóc wszystkim przedsiębiorcom “ . Dobre i to.  Przedstawiłem mu swoje a także innych przedsiębiorców problemy. Wierzę, że w przyszłym tygodniu dojdzie do ustaleń, które w sposób zdecydowany pomogą firmom , ich właścicielom i pracownikom.   Szukam plusów tej sytuacji myśląc, że jak to wszystko się uspokoi, to wrócimy do normalnego życia, funkcjonowania i spotykania się z innymi ludźmi. Teraz internet i telefon przejęły rolę spotkań i wymiany informacji. Znak czasów, ale dobrze, że je mamy. 

20 marca 2020 roku
Dzisiaj ogłoszono w kraju stan epidemii. Od miesiąca w Europie szaleje koronawirus. Wstaję rano i patrzę na spływające z mediów informacje. Nie są one najlepsze. I nie tylko ( choć przede wszystkim, przecież ) o zagrożenie naszego zdrowia tu chodzi. Dla gospodarki są one też złe, nawet bardzo. Musiałem ze względu na bezpieczeństwo i zdrowie ludzi zamknąć cztery sklepy, czynsz jednak płacić też muszę. Dzisiaj dowiedziałem się, że wiele firm, które dotychczas jedynie borykały się z chwilowymi problemami, kończy całkowicie swoją działalność. Wiedzą już chyba, że sytuacja w tym momencie je zaczyna przerastać. Panika i absurdalne zachowania, niektórych osób napędzają spiralę coraz bardziej globalnej katastrofy. Robi się nieciekawie jednym słowem.
Magazyn mam zapełniony produktami przeznaczonymi do sprzedaży wiosenno – letniej. Sklepy – moi klienci, wstrzymali odbiór towaru, ponieważ nie mogą prowadzić sprzedaży. Media namawiają ( wiem, że słusznie ) aby pozostać w domu. Nie ma więc klientów. A ich brak, to brak sprzedaży, i brak gotówki. Koło się zamyka.
Wypłaty. Ureguluję, bo moi pracownicy to wielka wartość firmy. Czekam tylko na zwrot VAT-u, bo to są jedyne realne pieniądze, które w tej sytuacji mam szansę dostać. I to szybko. Szybciej niż zwykle. Tak piszą media. Przewidując co się może stać ( wiele lat doświadczenia w branży biznesowej robi swoje ) złożyłem już podanie do Urzędu Skarbowego o szybszy zwrot kasy z VAT-u. Czekam. Ludzie w zakładzie się coraz bardziej niepokoją, bo wiedzą, że w wielu miejscach firmy ratują się po prostu zwalniając pracowników. Ja jeszcze się trzymam. Jeszcze.
Tak sobie myślę, że to już jest pora na pomoc ze strony państwa. Nie po to, bym jeździł lepszym wozem, ale bym mógł utrzymać firmę i miejsca pracy. Także to moje – które utrzymuje mnie i moją rodzinę. Tak po prostu. Nie chcę się poddać.Tylko w tej chwili potrzebuję pomocy od państwa. Teraz przed nami weekend. Czas planowania kolejnego tygodnia. Zobaczymy co przyniesie. Na razie się trzymam.

Stay tuned…